Powiat wydawniczy

Na Stasiową nutę to opowieść nie tylko o mińskiej Kapeli Małego Stasia, a także o poszukiwaniu muzycznej tradycji, którą w latach PRL-u przytłaczał pęd do miasta. Osnową książki Piotra Dorosza jest więc lokalny folklor wiejski i miejski, którego lokalnym teoretykiem i praktykiem był Stanisław Woźnica...

Stasiowa osnowa

Muzyczny album Dorosza ukazał się na rynku już z początkiem roku, ale TPMM dopiero pod koniec lutego znalazło czas na jego publiczną promocję. Stawiło się na nią wielu fanów talentów muzycznych i pisarskich, a jeszcze więcej rodziny i przyjaciół wydawcy, autora i głównego bohatera.

Jednak mało kto przypuszczał, że wydarzenie stanie się rzadką w Mińsku pochwałą tradycji. Wszystko dzięki pochodzeniu Stanisława, które w stolicy było traktowane jako prowincjonalne, a nawet wiejskie. Dlatego to jemu profesor zlecił badania etno-muzyki, a gorliwy student jeździł po okolicznych siołach i rejestrował najpiękniejsze śpiewy leśnego Mazowsza. A w soboty i niedziele chałturzył na wiejskich weselach i zabawach...

I tak aż do 1995 roku łączył pracę nauczyciela muzyki z dorabianiem, lub całkiem ideowym przygrywaniem stylizowanej na ludowo Dąbrówce, czy prowadzeniem chóru nauczycieli.

Kapela Małego Stasia powstała całkiem przypadkowo i przez wiele lat bawiła mińszczan miejskim folklorem. Była znana w okolicy i za granicą jako artystyczny towar eksportowy. Miała swój styl, nasycony miastem repertuar i lokal, więc nikomu nie wadziła. Nawet wtedy, gdy się rozwiązywała, władze miasta tylko wzruszały ramionami, nie pytając, co się stało. A kiedy nie wiadomo o co chodzi, to w grę wchodzą pieniądze. Woźnica nigdy nie ukrywał, że na wsparciu im też zależało, więc gdy ktoś mówi o reaktywacji, on pyta, czy jest zasobny sponsor...

O walorach Stasiowej etno-muzyki napisał Piotr Dorosz, który również przypadkowo trafił na publikację Woźnicy. Jako etnomuzykolog pracuje w archiwach muzyki źródeł, ale nigdy się nie spodziewał, że odkryje tam takie skarby. Był tak nimi przejęty, że postanowił to wszystko opisać. Do albumu dołączył wiele zdjęć i zapisy nutowe.

Najważniejsza, bo okładkowa fotografia pochodzi z naszego archiwum. Właśnie nasz tygodnik Co słychać? pierwszy promował Kapelę Małego Stasia tuż po jej pierwszym koncercie.

My trwamy mimo wszystko, by utrwalić ostatni, też historyczny koncert kapeli. Tym razem zaśpiewali tylko piosenki o Mińsku i... zawsze na czasie song o blondynce.

Niespodzianką był suport Piotra Dorosza, który pokazał grę na trzyrzędowej harmonii pedałowej.

Prowadzący promocję Piotr Nowicki wyjaśniał, że album „Na Stasiową nutę” z dołączoną do niej płytą z piosenkami zespołu wydało Towarzystwo Przyjaciół Mińska Mazowieckiego. Dzięki wsparciu książkę można otrzymać bezpłatnie, a w zestawie z płytą kupić ją za 15 zł w siedzibie TPMM przy ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 27 we wtorki w godz. 17-19.

I trzeba wydawcę pochwalić, bo w zalewie heroicznych, ociekających zbrodniami historii, warto uświadomić mieszczuchom, skąd ich korzenie. Często o nich zapominają, nosząc w butach cuchnące wiechcie wyuzdanej mody na popularność za wszelką cenę.

Numer: 9 (1117) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *