Powiat bezpiecznej komunikacji

Tegoroczne sympozjum o bezpiecznej jeździe młodych poświęcono głównie historii polskiej motoryzacji. W tej swoistej moto-setce prym wiedli prelegenci, którzy chcieli uświadomić uczniom Mechanika i ich gościom dorastanie ludzi do bezpieczeństwa w ruchu drogowym wraz z rozwojem motoryzacji. Nie było to łatwe i szybkie, a czasami nawet dość dziwne, a nawet śmieszne. Mimo trudności – czasami loteryjnych – samochody były coraz lepsze i dostępniejsze, aż całkowicie opanowały nasze drogi...

Ruletki moto-setki

Motoryzacja zawsze wzbudzała emocje. Równie mocno dzięki modelom nowych aut, jak i problemom z ich eksploatacją. Stąd w wykładach prelegentów – Macieja Cichockiego, Zbigniewa Nowosielskiego, Wojciecha Pasiecznego, Piotra Wojdy i Patryka Mikiciuka – przewijały się mało znane fakty i ciekawostki o maszynach, ludziach i znaczących zmianach w prawie drogowym.

Już od początku do poznania wiekowej historii motoryzacji zachęcał dyrektor Mechanika Tomasz Płochocki, ale szef mińskiej drogówki skupił się na drogowej współczesności. Ze statystyk wynika, że nadal najbardziej zagrożonymi uczestnikami ruchu drogowego są piesi i rowerzyści. I to z własnej winy, bo nie są widoczni na drodze lub poruszają się po ulicach pijani.

Piotr Wojda chwalił się rekordową liczbą 15 585 ujawnionych wykroczeń. Mogliby być z tego dumni, gdyby nie sporo wypadków.

Pokazał także, jak zmieniała się praca policji na przestrzeni ostatnich stu lat. Kiedyś do obserwacji natężenia ruchu policjanci mieli drewniane wieżyczki, teraz do tego używają helikopterów, monitoringu i aplikacji internetowych. A zamiast koni i rowerów mają szybkie radiowozy i psy.

Z kolei Wojciech Pasieczny przedstawił historię motoryzacji. Pierwszy samochód powstał około 1600 roku i był napędzany żaglem, a więc mógł jeździć tylko gdy wiało. W 1768 wynaleziono pierwszy samochód z napędem parowym, ale używali go tylko wojskowi. Cywilna era motoryzacji z silnikami spalinowymi rozpoczęła się dopiero pod koniec XIX wieku za sprawą Carla Benza, a pierwszym czterokołowym elektrycznym samochodem osobowym na świecie była konstrukcja Andreasa Flockena.

O lokalnych okazach militarnej motoryzacji opowiadał Zbigniew Nowosielski, a swoich dwukołowych weteranach – Maciej Cichocki. To właśnie jego Sokół z boczną przyczepką grał w kilku filmach historycznych.

Dziennikarz Patryk Mikiciuk miał specjalne zadanie. Zanim wyłożył na stół swe intencje, promował polską myśl techniczną. Nie tylko z międzywojnia, a przede wszystkim z okresu PRLu, który był z wielu względów wyjątkowy.

Mikiciuk zarażał motoryzacją nie tylko z ekranu TV. W początkach programu o auto-legendach wielu gości nabijało się z motoryzacji PRL-u. Zgodził się, że polska dawna motoryzacja nie była doskonała jak w dzisiejszym wydaniu, ale była. W czasach kiedy nie dało się nic zrobić, produkowaliśmy samochody. To były jedyne czasy, kiedy polskie nazwiska startowały na polskich samochodach w światowych mistrzostwach świata. Dzisiaj, kiedy teoretycznie można zrobić wszystko – nie ma problemu ze zdobyciem blachy, programów, komputerów – nie mamy polskiej motoryzacji.

Kiedyś w starej polskiej motoryzacji funkcjonowały doskonałe rozwiązania, które obecnie nie są dostępne. Jednym z nich była w przypadku awarii możliwość wymiany całego systemu silnikowego i... latające samochody, które wciąż są abstrakcją ze względów prawnych i ekonomicznych. Najbliższą przyszłością są więc hybrydy.

Dyrektor Płochocki chciałby mieć takiego moto-promotora w szkole. Ważne, byśmy potrafili obudzić w młodych pasję. Mechanik nie po to jest zawodowy, by nie dbać o motoryzacyjne zapały...

Numer: 41 (1096) 2018 Autor: J. Zbigniew Piątkowski

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *