Drodzy Czytelnicy

Co słychać? - Drodzy Czytelnicy / Wiatry losu

Nie zawsze pierwsza myśl jest najlepsza i się urzeczywistnia. W kwietniu przyszła do mnie ponętna ochota, by już nie organizować ŻADNYCH IMPREZ, a więc i festiwalu Mińsk-Etno-Kabaret. Po co tracić czas i pieniądze na coś, co stoi ością w gardłach lokalnej władzy i zawistnych malkontentów. W dodatku tuż przed wiosną straciłem dwie matki – rodzoną i poetycką. – Nie czas na zabawę – pomyślałem. A jednak los chciał inaczej....

Wiatry losu

Jest taka piękna kurpiowska śpiewka o wietrze, który nie tylko chłodzi żeńców, ale też wywiewa z głowy złe myśli. Śpiewałem ją tak długo, aż przyszły dobre myśli, przyszła nowa ochota, by wbrew wszystkiemu nie zawieść tych, na których mi najbardziej zależy. A zależy mi na ludowych artystach, którzy po życiu pełnym pracy i wyrzeczeń odkryli w sobie talent muzyczny, wokalny lub aktorski. Podziwiam ich od dziesięciu lat, a szczególnie od pierwszego Festiwalu Chleba w 2005 roku, gdy mogłem z bliska zobaczyć szczęście na spalonych od słońca twarzach. Nie spodziewałem się, że aż tak uwiodą mnie łzy radości wysychające w bruzdach policzków.
– Dzisiaj w Mińsku jest zabawa / oraz atmosfera klawa// pan Piątkowski nas zaprosił / wszystkich czwarty raz ugościł // Prezes Zbyszek w pełnej chwale, / prezentuje nas wspaniale/ kocha folklor, obyczaje / więc weselsza wieś się staje – napisała z okazji czwartego Etno-kabaretonu Barbara Kowalczyk z Urli.
Powie ktoś – panegiryk. Być może, ale ja wiem, że szczery. To mi wystarczy, by organizować festiwale humoru i chleba, dopóki wiejscy artyści zechcą na nie przyjeżdżać.
Na razie nie zawodzą, o czym świadczy frekwencja i poziom czwartej próby kabaretowej, która zmieniła nazwę z Mińsk- na Mivena-Etno-Kabaret. Nie tylko z braku zainteresowania władz, ale także z potrzeby wprowadzenia wiejskiej radości do gmin powiatu. Rozumie ją już wielu wójtów i burmistrzów, więc o powodzenie dalszych edycji nie ma się co martwić. Martwi tylko brak zespołów z Podciernia, Posiadał, Pogorzeli, Jakubowa czy Dobrego, a tam jeszcze niedawno kwitła tradycja ludowego śpiewania. Cieszy natomiast aktywność Kałuszyna, gdzie aż roi się od grup, które chcą uprawiać folklor. Ale tam mają Teresę Kowalską, Katarzynę Berską, Jadwigę Milewską, Marka Pachnika, Mariana Pełkę, i ... burmistrza Soszyńskiego.
Znowu panegiryk? Być może, ale szczery i nie mający na celu jakiegokolwiek zysku.To raczej podziękowanie za dostarczenie naszym gościom wrażeń, które zawiozą do Doruchowa, Gołymina, Iwowego, Jednorożca, Kałuszyna, Łochowa, Myszyńca, Ostrowi Mazowieckiej, Starych Bylin, Ulana, Urli, Wilkowic czy Wróbli.
Podziękowania należą się także wszystkim darczyńcom (loga przy reportażu z IV MEK, s. 10-11), a szczególnie firmie Partner, fundatorom nagród i produktów biesiadowych oraz Sylwestrowi Kosiewiczowi za pomoc w nagłośnieniu sali i koncert muzyki tanecznej.

Wiatry losu zmieniają nas nieustannie. Ostatnio przyniosły nowe pomysły na medialny rozwój miasta i powiatu. Na razie za wcześnie o tym mówić, ale już mogą się do mnie zgłaszać fachowcy od sprzętu telewizyjnego i radiofonicznego, dziennikarze radiowo-telewizyjni i administratorzy sieci. Także amatorzy chcący pracować w medialnej redakcji.
I znowu przypomniała mi się pieśń puszczańska – Poziewaj zietrecku / z rana południowy / poziewaj – wyziewaj te oj la la / myśle z mojej głowy. Znowu będę ją śpiewał... aż do września.

Numer: 2011 25 Autor: Wasz Redaktor