Wokół festiwalu

Co słychać? - Wokół festiwalu / Śpiewne bochny

Festiwal Chleba stał się niespodziewanie w Mińsku imprezą numer jeden. Liczbą zespołów ludowych nie dorównał wprawdzie przeglądowi kapel i śpiewaków ludowych, ale spontanicznością pobił go na głowę. Tłumów ludzi przewijających się przez amfiteatr pałacowy nie dało się policzyć. Można jedynie określić jego dolną granicę szacunku na 5 tysięcy osób. W ciągu dnia stoiska piekarzy oblegane były przez amatorów darmowego (i smakowitego) poczęstunku, a w międzyczasie działo się wiele

Śpiewne bochny

Wrażenia z imprezy zbierane na gorąco i po kilku dniach dają obraz pierwszego w Mińsku Festiwalu Chleba, który ma szansę stać się dorocznym świętem lokalnym o krajowym, a może i międzynarodowym zasięgu.
Iza (lat 57) - Na takiej imprezie byłam po raz pierwszy w życiu i nie żałuję. Nie dałam rady posmakować wszystkiego, takie były tłumy, przez które nie chciałam się przedzierać. Podziwiałam zespoły ludowe, ale najbardziej przypadła mi do gustu Czeremszyna. Przede mną siedziała dziewczynka z Rawy Mazowieckiej w stroju ludowym sprzed wielu, wielu lat. Jej mama powiedziała, że w ich rodzinie stroje przechodzą z pokolenia na pokolenie.
Stefan (lat 26) - Piwo tanie, ale stare... Zakącha w porzo... Fajnie śpiewają... Spadam na grządkę...
Stanisław (lat 61) - Coś wspaniałego, to się naprawdę udało. Mankamentem było zgromadzenie stoisk w kupie, bo trudno się było docisnąć do degustacji. Kolejki za chlebem jak za PRL-u. Piekarze postarali się i pokazali wszystko, co najlepsze - chleby, ciasta i smalec, smalec domowy, jaki w domach jest prawie zapomniany.
Beatka (lat 16) - Tyle darmowych gadżetów jeszcze nigdzie nie dostałam - kubek, notes, nawet kolorowe zapałki... A ciasta objadłam się jak na przyjęciu.
Antoni (lat 62) - No, no, no, pogratulować imprezy... To się wam udało i za to wam chwała.
Aneta (lat 23) - Ale frajda, nareszcie wiem jak śpiewa Edyta i jak gra Skandal. Aż się chce tańczyć - zatańczymy? Jolanta (lat 46) - Nareszcie jest festyn dla wszystkich, nawet tych co nie mają grosza w kieszeni. Ja mam balona, a mąż stoi w kolejce po kanapki i kubek.
Marek (lat 21) - Wiejskich śpiewów nie lubię, tylko Czeremszyna mi leży. Czekam, jak zagrają Skandale, może będzie trochę rocka.
Andrzej Piwek ze swoim przyjacielem Edwinem z Płońska na festiwal przyjechali na podziwianych wszędzie motorach: - Zrobiliście naprawdę fajną i dużą imprezę, a ja w kwietniu zrobię w Mińsku zlot Golwinga - to dopiero będą atrakcje: dzienna parada po mieście, pokazy sprawnościowe i nocna parada świateł ponad setki motocykli z Miłosny do Mińska. Z dziesiątków podobnych rozmów odbytych na dwunastogodzinnym reporterskim dyżurze wyłania się obraz różnorodnych odczuć uczestników festiwalu. Krytyczne uwagi dotyczyły ciasnoty przy stoiskach, reszta to same pochlebstwa, ale z tymi nie przesadzajmy.

Numer: 2005 40 Autor: (jot)