DRODZY CZYTELNICY

Historia jest bezwzględna i wcześniej czy później wyrzuci z siebie prawdę. A wtedy nie wszyscy wielcy i zasłużeni oprą się faktom własnej małości. Ba, nawet zdrady ideałów i ludzi... Jeszcze gorzej, gdy byli od początku na obcej służbie uknuli spisek przeciw własnemu narodowi, doprowadzając do wielkiego oszustwa. Tak było w dwa czwarte dni czerwca 1989 i 1992 roku, kiedy uraczono nas złudą wolnych wyborów i odcięciem pępa komuny...

Sztuka oszustwa

DRODZY CZYTELNICY / Sztuka oszustwa

Całe zło wzięło się od oszustwa przy Noblu dla Wałęsy. Pomyśleli, że taki gość łasy na pieniądze i przerażony możliwością ujawnienia jego przeszłości byłby idealną marionetką w rękach potężnego żydowskiego kapitału. Komuniści mieli dość radzieckiej wersji socjalizmu, więc postanowili zwrócić się ku bogatemu zachodowi. Dla wielu stworzenie pozornie demokratycznego państwa okazało się być interesem życia. A Nobel dla Wałęsy — propagandowym strzałem w dziesiątkę.

Dziś nie ma już wątpliwości, kto rozdaje karty w kwestii przyznawania Nobla. Można mówić o sporej nadreprezentacji Żydów wśród noblistów. Wszyscy Żydzi, około 0.25% ludności świata, a są posiadaczami aż 27% nagród Nobla w naukach ścisłych i 28% w dziedzinie medycyny.

Wałęsa żydem nie był, ale to Nobel sprawił, że do dziś w oczach milionów Polaków uchodzi za człowieka, któremu nie mamy prawa wytykać wstydliwej przeszłości. A trzeba, bo przez niego wciąż nie mamy do końca wolności.

Czwarty czerwca to osobliwe daty i rocznice. Wielu otworzyły się oczy i mają je za wielkie oszustwo. Powiedziano nam, że rzeczywiście odzyskujemy władzę, gdy tymczasem były to pozory.

– Myśmy się w ’89 roku k* wa do-ga-da-li – wyłożył kawę na ławę Czarzasty Frasyniukowi, gdy ten próbował mu imputować, że obalili komunę.

I to był grzech założycielski III RP, bo okazało się, że to nie będzie wolny kraj. Będzie nadal jakaś grupa, która wie lepiej. Być może, że 4 czerwca 1989 r. skończył się komunizm, ale nie wiadomo, co się zaczęło. Na pewno nie wolne, niezależne państwo...

Wszystko wskazuje, że Okrągły Stół i wybory były przygotowywane przez komunistów od połowy lat 80, bo komuna i tak by się zawaliła. Chodziło o to, by wciągnąć stronę opozycyjną i na nią scedować odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje reform, które miały nastąpić. Przy okazji stworzono pozory praworządności po to, żeby zalegalizować rozkradanie majątku narodowego.

W porządku, ale dlaczego nie obaliliśmy tak powstałego układu? Dlaczego do dzisiaj mamy w nosie polityków i ich interesy, a tym samym Polskę? Mamy w nosie, bo nie chodzimy głosować. Dlatego, gdy Kukiz mówi u Olejnik, że

pozostaliśmy w takim samym ustroju, w jakim żyliśmy w roku 1980 – trudno mu nie ufać.

Utrzymuje się ustrój, w którym mamy do czynienia z władzą absolutną, z jednowładztwem, wodzostwem. Polska stanie się demokratycznym krajem, kiedy zmienimy ordynację na ordynację większościową, kiedy władza odwali się od naszych pieniędzy, obniży podatki. Gdy raz na 4 lata oddajemy głos, a później przez 4 lata nie mamy żadnego instrumentu kontroli nad władzą, to nie jest demokracja, a partiokracja.

I z takim poczuciem możemy żyć? Oczywiście, bo zawsze jest nadzieja, że wszystkiego nie ukradną i od czasu do czasu rzucą ochłapy... Smacznego...

Numer: 23 (1079) 2018   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *