Prawo dostępu do protokołu sesji rady gminy nie ogranicza rejestracji dźwięku i obrazu obrad. Praktyka nagrań audio-wideo i ich publikacji jest stosowana w wielu samorządach, ale nie w Mrozach.

Tajne Mrozy

Tajne Mrozy

Tam wciąż obowiązuje papier, a podstawową słabością protokołów papierowych jest ich nie do końca wierne odzwierciedlenie faktycznego przebiegu obrad. O ile do papierowego protokołu obywatel ma jednak zagwarantowany wgląd na mocy ustawy o dostępie do informacji publicznej, to w przypadku nagrań takiej gwarancji nie ma, a orzecznictwo sądów raczej nie sprzyja  dociekliwym mieszkańcom.
Wydawca portalu e-Mrozy przekonał się o tym na własnej skórze, gdy 5 kwietnia złożył wniosek o udostępnienie kopii nagrania z posiedzenia Rady Miejskiej w Mrozach. Podczas publicznych  wypowiedziburmistrz Dariusz Jaszczuk wielokrotnie do tego zachęcał i zapewniał, że nie będzie z tym problemu. Jednak tym razem odmówił udzielenia kopii i przysłał protokoły papierowe.
W związku z tym Krzysztof Laskowski pyta, czy i co takiego mroziańska władza ma do ukrycia.
– Dla mnie sprawa jasna, nie ma dostępu do nagrań i nie będzie. Dlaczego? Udostępniając nagranie można zweryfikować, co było powiedziane.. Dlaczego burmistrz nie trawi redaktora „Co  słychać?” czy też„e-mrozy” używając epitetów określających nieprzychylne media właśnie podczas sesji? Ponieważ nie ma nad tym kontroli tak jak nad protokołem, czy też innymi tekstami, które wychodzą na jego zlecenie i wtedy pojawia się kraina mlekiem i miodem płynąca kierowana przez cudownego włodarza. Każdy, kto zadał niewygodne pytanie podczas sesji, zostaje wyśmiewany, a radni wtórują i klaszczą – tłumaczy jeden z dyskutantów e-Mrozów.

Numer: 17/18 (1073/1074) 2018   Autor: (jaz)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *