Mińsk MazowieckiMińscy kolarze

Niespełna rok temu podczas uroczystej prezentacji Klubu Kolarskiego V MAX Mińsk Mazowiecki prezes Jacek Tomkiewicz zapowiadał, że o jego ekipie niebawem będzie się wiele mówić. Już po pierwszym sezonie kolarskim o zawodnikach z naszego miasta mówiło się dużo i dobrze. Zawodnicy w limonkowo-granatowych trykotach są dzisiaj rozpoznawalni i szanowani na trasach wyścigów MTB, a przede wszystkim na coraz poważniejszych prestiżowych wyścigach szosowych. Nadchodzący wielkimi krokami sezon kolarski 2013 niesie im wręcz fantastyczną nowinę – już wiosną tego roku staną do walki z peletonem zawodowym.

Sezon wyzwań

Mińscy kolarze / Sezon wyzwań

To co do niedawna wydawało się niemożliwe i nieosiągalne z wielu prozaicznych przyczyn staje się faktem. Na dodatek zimą poczyniono solidne wzmocnienia w szeregach teamu. W stronę V MAX-u patrzy coraz więcej oczu zarówno z kręgów krajowych środowisk kolarskich, jak też lokalnych sympatyków tej niezwykłej dyscypliny.

Miński klub w nadchodzącym sezonie będzie wielokrotnie stawał do wielkich konfrontacji z krajowa czołówką. Pierwszy raz nastąpi 7 kwietnia podczas Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego „Ślężański Mnich” w Sobótce, natomiast 30 kwietnia - długo oczekiwany wielki międzynarodowy spektakl kolarski na ulicach naszego miasta. Podobnie jak przed rokiem w centrum Mińska pojawią się zawodowe ekipy z kraju i z zagranicy. Tym razem jednak na linii startu przed miejskim magistratem, w międzynarodowym peletonie ustawi się też kilkuosobowa elita chłopaków w pięknych nowych strojach z herbem miasta i powiatu na piersi.

Jak mówi sportowe porzekadło: na własnym boisku gospodarzom nawet ściany pomagają. Jest też inna prawda - atut własnego boiska bywa ciężarem i sporym utrudnieniem, a ogromna trema i presja fanów wcale nie pomaga.. Zagadnienia tego nie lubi roztrząsać trener V-MAXU, Jacek Tomkiewicz.

– Nie wszyscy wiedzą, że kolarstwo to bardzo trudna dyscyplina. Ludzie o słabej psychice, pasywni, bez sportowego pazura nie zostają tu długo. Nie ma tu miejsca na teatralne gesty boiskowe, popisy i grę pod publiczkę. Nikt nie wszczyna awantur bo nie ma na to też czasu. Jest za to miejsce na twardą walkę i to taką na 110 %. Tutaj każdy nawet ten mały sukces jest zawsze okupiony ciężką pracą i czasami trzeba na niego czekać wiele lat. Medali z zawodów też nie przywozi się tuzinami, a każde miejsce na podium ma swoją wagę i swoje znaczenie. Trzeba to rozumieć i umieć oceniać. A co do tremy, to moim podopiecznym mówię, żeby podarowali ją swoim rywalom – mówi trener Tomkiewicz.

Klub Kolarski V MAX Mińsk Mazowiecki jest dzisiaj silną, zgraną i sprawną formacją. Optymizm i energia wyczuwalne są z daleka. Najróżniejsze pomysły i rozwiązania są bardzo szybko wprowadzane w życie. Wszystko to dzięki zaangażowaniu, pracy i niezwykłemu nastawieniu zarówno młodszej, jak i starszej części tej sportowej rodziny. Oby tak dalej!

Informacje o klubie (filmy, galerie zdjęć, wyniki itp.) - dostępne są na www.vmaxkolarze.pl oraz na facebooku.

Numer: 11 (806) 2013   Autor: (red)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *