Powiat mińskiLigi piłkarskie

Sobotnie popołudnie było chłodne i dżdżyste, ale na mińskim stadionie panowała gorąca atmosfera, bo IV-ligowa Mazovia podejmowała lidera. Kibice zbierali się powoli, jakby przeczuwając, że największe emocje czekają na nich dopiero w drugiej połowie. Mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki miał bowiem niemałą dramaturgię, ale po wszystkim był happy end..

Pogoń dogoniona

Miłośnicy lokalnych rozgrywek piłkarskich już od pewnego czasu wyczekiwali spotkania Mazovii z Pogonią. Zapowiadało się ciekawe widowisko, a szanse mińskiego klubu podkreślał fakt gry przed własną publicznością, choć zabrakło tradycyjnego, głośnego dopingu. Stadion zapełniał się w miarę upływu czasu gry, by największą liczbę kibiców osiągnąć tuż przed początkiem drugiej połowy, na którą podopieczni trenera Gójskiego wyszli ze stratą jednej bramki. Podczas pierwszej połowy nie zachwycili swoją grą, czego efektem był stracony gol w 29 minucie. Mińszczanie prezentowali się gorzej pod względem przygotowania i predyspozycji fizycznych, nie mogąc ograć rosłych defensorów Pogoni. Nie brakowało też nerwowych sytuacji i fauli, po których sędzia nie zawsze reagował, choć w całym meczu pokazał żółte kartki aż dziewięciu zawodnikom. Słowem poziom gry gospodarzy nie nastrajał pozytywnie przed drugą częścią meczu.

Jednak po powrocie na murawę oglądaliśmy już inną drużynę. Na boisku pojawił się Bondara, który dzięki swoim warunkom fizycznym był w stanie nawiązać walkę w ofensywie. Wiary w możliwość wygranej dodała też szybko strzelona bramka (47 minuta) przez Słowika. Remis sprawił, że gra stała się bardziej otwarta i wyrównana. Obie ekipy stwarzały sobie okazje, ale to Mazovii udało się trafić drugi raz. Tym razem na listę strzelców wpisał się Smuga, który uderzeniem zakończył ładną wymianę podań. Teraz było już wyraźnie widać nerwowość wśród gości. Nie mogąc poradzić sobie z mińszczanami, uciekali się do fauli. Po jednym z nich Krajewskiemu rozerwano nawet koszulkę. Po kolejnym okresie wyrównanej gry mińszczanie znowu odskoczyli i trzecią bramkę zdobył Kaczyński, który popisał się uderzeniem z trudnej pozycji. Przy Sportowej zapanowała euforia, a kibice uwierzyli, że Mazovia jest w stanie powalczyć nawet o awans. Warto dodać, że w tym samym czasie swój mecz rozgrywał zespół z Raciąża, który podzielił się punktami z Ożarowianką, co pozwoliło mińszczanom wskoczyć na drugie miejsce w tabeli.

W siedleckiej okręgówce ekipy z powiatu mińskiego próbują wybić się powyżej trzeciego miejsca. Przez dłuższy czas to Fenix był bliżej, ale trzecia z rzędu porażka skutecznie to uniemożliwia. Pomimo walecznej postawy sienniczanom nie udało się urwać punktów Wektrze Zbuczyn na jej boisku, choć do przerwy był bezbramkowy remis. W ostatnim czasie lepiej radzi sobie natomiast Płomień Dębe Wielkie, który dotychczas ma na koncie tylko jedną porażkę. Także w meczu 10 kolejki nie przegrali u siebie z Tajfunem Jartypory. Niezwykle zacięte spotkanie zakończyło się remisem, a na każde jednobramkowe prowadzenie gospodarzy goście odpowiadali swoim trafieniem. W 8 minucie na prowadzenie wyniósł ich gol Malesy, ale rywal po około 20 minutach gry wyrównał. Po powrocie na murawę Płomień znowu odskoczył po bramce Wosia, ale tym razem odpowiedź była jeszcze szybsza i nastąpiła już po trzech minutach. Pomimo wielu prób z obydwu stron wynik nie uległ zmianie, ale dębianie nie mają powodów do narzekań, bo w tabeli przesunęli się do góry.

Numer: 42 (993) 2016   Autor: (łk)





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *