Demografia z porodówki 2012/13

W 2012 roku nie było rekordu urodzeń, bo miał być koniec świata. Mimo przepowiedni, mińska porodówka potwierdziła swą niezłą kondycję, witając na świecie 1264 zdrowych dzieci. To prawie 300 mniej niż w rekordowym 2008 roku, ale też o pół tysiąca więcej niż w latach porodówkowego dna. Nie jest więc źle, ale trzeba trzymać rękę na rozrodczym pulsie, bo nadchodzą roczniki z demograficznego niżu lat ’90...

Wstęp do niżu

Na wynik podobny do ubiegłorocznego poziomu złożyło się kilka przyczyn. Z jednej strony wciąż motywujące becikowe
i obiecywany roczny urlop macierzyński. Wszyscy myśleli, że skorzystają z tego przywileju już od 1 stycznia, ale decydenci wybrali 17 dzień marca. To wydaje się niesprawiedliwe, więc rodziny zaprotestowały. Na razie
na portalach społecznościowych, ale mogą wyjść na ulicę ze skrzywdzonymi dziećmi.
To także coraz wyższy poziom życia rodzin, mimo widma kryzysu i pozytywne myślenie o większej rodzinie.
Wszakże pary nie deklarują, że od razu spłodzą wymarzoną liczbę dzieci, ale też nie są kategoryczne za ich unikaniem.
A my, już tradycyjnie – oprócz cotygodniowego serwisu noworodków – na początku nowego roku pokazujemy dzieci
szczególne, bo ze znamieniem przełomu lat 2012/2013. Tym razem jako ostatnie w 2012 i pierwsze
w 2013 roku mamy dwie pary. I tak 31 grudnia o 13.00 urodził się mińszczanin Krystian Jastrzębski (2,75 kg / 46 cm) , syn Agnieszki i Pawła, a prawie trzy godziny po nim Lena Mirosz (3,6 kg / 56 cm) córka Magdaleny i Kamila
z Bykowizny w gminie Dębe Wielkie. W 2012 roku nie było rekordu urodzeń, bo miał być koniec świata.
Mimo przepowiedni, mińska porodówka potwierdziła swą niezłą kondycję, witając na świecie 1264 zdrowych dzieci. To prawie 300 mniej niż w rekordowym 2008 roku, ale też o pół tysiąca więcej niż w latach porodówkowego dna. Nie
jest więc źle, ale trzeba trzymać rękę na rozrodczym pulsie, bo nadchodzą roczniki z demograficznego niżu lat ’90...
Krystian jest trzecim dzieckiem 31-letniej Agnieszki i pierwszym jej partnera Pawła, a Lena to pierworodna córka fryzjerki i pracownika fizycznego. Oboje obiecywali, że na niej nie poprzestaną.
Równo dobę po ostatnim mińszczaninie urodziła się pierwsza w 2013 roku mińszczanka. Jest nią Marysia Sikora (3,4
kg /52 cm), córka kadrowej Magdaleny i przedsiębiorcy budowlanego Radosława. Na pierwszego mieszkańca powiatu trzeba było czekać do 2 stycznia. Syn Marioli i Pawła Bajsztoków ze Strachomina urodził się dwie godziny po północy, ważąc 3,5 kg i mierząc 54 cm. Mama na razie nie wybiera się do pracy, więc rodzinie muszą wystarczyć
zarobki ojca-magazyniera. Mają teraz córkę i syna, i tyle dzieci im wystarczy.
Mamy demograficzny constans, ale i tak dziękujemy za tę trwałość nie tylko rodzicom noworodków, ale także
ordynatorom, pielęgniarkom i położnym mińskiego szpitala. A szczególnym dzieciom powiatu dedykujemy prezent – ich astralny charakter.
Urodzona ostatniego dnia grudnia para to numerologiczne Trójki, a więc osoby niezwykle żywiołowe, bardzo dynamiczne, uśmiechnięte, wesołe i życzliwe. Nie znoszą braku działania, mają głowę pełną pomysłów, często szalonych i nie boją się ryzyka. Trójki są gadatliwe i dowcipne, ale mogą mieć problemy z nadmierną nerwowością,
rozkojarzeniem, niecierpliwością. Ponadto są podejrzliwe, nieufne, lekkomyślne i niechętnie przyznają się do błędów.
Marysia Sikorzanka jest Ósemką,a to to oznacza osoby niezwykle uczuciowe i pełne pasji. Fascynują je inne
kultury, chętnie wybierają się w nieznane miejsca, mają silnie rozwiniętą intuicję i potrafią zdobyć się na wielkie poświęcenia. Ich bogate życie wewnętrzne powoduje, że mogą być uważane za ekscentryczne, żyjące w innym
świecie. W miłości są oddane i wierne, ale odczuwają jednocześnie wielką potrzebę niezależności, co może utrudniać utrzymanie związku i być przyczyną konfliktów.

Numer: 2 (797) 2013 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

Dodano dnia: 2013-01-11 godz. 23:42 :: przez: ona

Owszem, bez lekarzy obyć się nie da. Ale dlaczego Ci co powinni leczyć szkodzą? Bo im się nie chce, bo inna pacjentka.. bo akurat był 24 GODZINY NA DYŻURZE i nie był na tyle trzeźwy.. Po prostu znam tyle historii gdzie lekarze mogli coś zrobić a nie zrobili.. A miński szpital nie ma dobrej opinii. A taki artykuł, że tyle i tyle dzieci się urodziło ZDROWYCH jest śmieszny. I porodówka w dobre kondycji.. heh..Poza tym moje błędy nikomu nie zaszkodziły na tyle by stracił ktoś zdrowie czy życie. Na marginesie... mój ojciec po operacji w tymże szpitalu dostał po kilku dniach krwotoku, bo źle go zszyli. Taki to o to szpital. Za ten szpital to w końcu ktoś się powinien wziąć. Dopiero jak coś się stało to zmienili trochę postępowanie.. masakra.

 

 

Dodano dnia: 2013-01-11 godz. 14:06 :: przez: Autor

Nie można sadzić nikogo, zanim mu się nie udowodni winy. Nie bronię lekarzy za wszelką cenę, ale spróbuj obyć się bez nich. I zważ, czy sama nigdy nie błądzisz...

 

 

Dodano dnia: 2013-01-11 godz. 13:31 :: przez: ona

W jakim świecie żyjesz AUTORZE? znam wiele ludzi, którzy walczą z lekarzami właśnie za ich błędy. Jest to walka z wiatrakami! Mało telewizji oglądasz? Nawet jak jest ewidentna ich wina to znajdą wytłumaczenie, bo \"czasem tak się zdarza\", bo nie było wcześniejszych wskazań np do cesarskiego cięcia. Naprawdę, może jakbyś był/była w takiej sytuacji to trochę więcej zrozumienia by było. \"Bujać się\" po sądach przed kilka lat jak i to i tak życia nie zwróci.

 

 

Dodano dnia: 2013-01-10 godz. 20:17 :: przez: Autor

Jeśli \"przez nich\" to należało donieść prokuraturze i udowodnić w sądzie.

 

 

Dodano dnia: 2013-01-10 godz. 19:55 :: przez: ona

Niech się mińska porodówka pochwali ile dzieci przez nich tego roku zmarło albo urodziło się chore.

 

 

Dodano dnia: 2013-01-10 godz. 13:28 :: przez: Autor

Dnem to jesteś TY

 

 

Dodano dnia: 2013-01-10 godz. 11:43 :: przez: rex

co za słownictwo,az dziw ze cos takiego s ie ukazuje...dla mnie slownictwo ze tego artykułu to dno

 

 

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *