KałuszynKałuszyn bezprawia

Ponad pięć tysięcy osób obejrzało film z pogrzebu szczątków żołnierzy rosyjskich i francuskich na cmentarzu w Kałuszynie. Wielu się zastanawiało, jak 37 ludzkich kośćców zmieściło się do jednej trumny, inni byli porażeni protestem grupy obrońców, którzy chcieli odkrycia trumny, by jednoznacznie stwierdzić, czy nie doszło do hańbiącej profanacji

Nie mieli prawa...

Publiczne oskarżenie burmistrza, proboszcza i sekundujących im urzędników o łamanie prawa i bezczeszczenie historii ma dalszy ciąg. O starciu medialnym, czyli polemice członków Towarzystwa Ziemi Kałuszyńskiej z siedleckim tygodnikiem napiszemy po uznaniu ich sprostowania. To ważne, bo przeinaczanie faktów trzeba udowodnić bez marginesu na czczą dyskusję.
A fakty świadczące, że protestujący mieli rację, są nie do podważenia. Po pierwsze nie ma żadnych podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, do jakich żołnierzy należały. W każdym razie badania, które wykonano na zlecenie burmistrza, nie dawały możliwości określenia etnicznego pochodzenia wrzuconych do ziemi ciał.
Przede wszystkim do 20 maja 2015, czyli dnia pochówku na cmentarzu nie było badań izotopowych i DNA szczątków ludzkich wydobytych z ziemi na targowisku w Kałuszynie.
W różnych pismach i protokołach nie ma określenia, z którego etapu pobierane były próbki. A trzeba wiedzieć, że z pierwszego etapu nie były w ogóle pobierane, a z drugiego choć pobrane, na dzień pochówku nie były zbadane i opisane. Dopiero te wyniki dałyby możliwość określenia, do kogo szczątki należą.
Podnoszą także fakt, że żołnierze rosyjscy byli chowani na cmentarzu prawosławnym, a ich szczątki ekshumowane i zabrane przez Rosjan. Trudno uwierzyć, żeby Rosjanie w tak barbarzyński sposób pochowali swoich żołnierzy razem z polskimi patriotami, których na targowisku zagrzebano dla pohańbienia.
Obrońcy prawdy nadal podtrzymują zdanie, że wojewoda nie wyraził zgody na pochówek kości. W podsumowaniu wyników badań archeologicznych na targowisku w Kałuszynie radczyni Halina Lipke z Wydziału Polityki Społecznej MUW w Warszawie stwierdziła, że miejsce pochówku wydobytych szczątków winno być wskazane przez burmistrza Kałuszyna i proboszcza miejscowej parafii jako zarządcy i administratora cmentarza.
Zgodnie z ustawą z dnia 28 marca 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych burmistrz Kałuszyna zobowiązany był do uzyskania decyzji wojewody na pochówek, a takiej decyzji nie miał 20 maja 2015 r. Dokonał więc pochówku szczątków bezprawnie.
Ustaliła ten fakt Grażyna Gójska w rozmowie z asystentem wojewody Filipem Chrzanowskim, który stwierdził, że wojewoda nie wydał decyzji na pochówek i nie otrzymał zaproszenia na uroczystość pochówku 20 maja 2015 r. Rozmowy można odtworzyć, ponieważ są nagrywane. Mają też pismo podpisane przez Wiesławę Kacperek-Biegańską z WPS MUW, która ostrzegała, że wydanie decyzji na przeniesienie zwłok do grobu wojennego należy do podstawowych zadań realizowanych przez jej wydział, a więc i przez wojewodę.
O czym to wszystko świadczy? Niech ilustracja będzie wizyta tajemniczych gości w kałuszyńskim magistracie. Po mieście gruchnęła wieść, że to jacyś obcy, którzy dowiedzieli się o oszustwie władz i chcą się dowiedzieć prawdy... Oby nie pod przymusem, co też w tej zagmatwanej sytuacji o międzynarodowym kontekście nie jest wykluczone...

Numer: 25 (924) 2015   Autor: Janko Fridayski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *