Taki problem nie jest odosobniony. Wielokrotnie spotykam się z kwestią uregulowania spraw, aby zabezpieczyć w największym stopniu interesy osób rzeczywiście najbliższych. Innych zaliczają do niegodnych dziedziczenia. Tymczasem art. 928 §1 kodeksu cywilnego mówi, że spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, jeżeli dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy, podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub odwołania testamentu oraz umyślnie ukrył, podrobił, przerobił lub zniszczył testament spadkodawcy, albo świadomie skorzystał z testamentu przez inną osobę. Oznacza to, że (wbrew obiegowej opinii) stwierdzenie czy ktoś jest niegodny dziedziczenia jest niezależne od woli spadkodawcy, a tylko sąd może stwierdzić w skrajnych przypadkach, iż spadkobierca jest niegodny dziedziczenia. Jak stanowi paragraf drugi w/w artykułu, spadkobierca niegodny zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku, co z kolei oznacza, iż w jego miejsce wchodzą jego dzieci bądź wnuki. Spadkodawca, który chciałby pozbawić kogoś możliwości dziedziczenia, może to jednak uczynić w testamencie. Rozporządza w nim po prostu swoim majątkiem w dowolny sposób. Ma także możliwość, zgodnie z art. 1008 kc kodeksu cywilnego pozbawienia swoich zstępnych, małżonka lub rodziców prawa do zachowku. Zachodzi jednak to tylko wtedy, jeżeli uprawniony do zachowku wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci, albo uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych. Zauważyć trzeba, że zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem nie można wydziedziczyć małoletnich, gdyż w takim przypadku niemożliwe jest udowodnienie zaistnienia w/w przesłanek. Warto także pamiętać, iż spadkodawca nie może wydziedziczyć uprawnionego do zachowku, jeżeli mu przebaczył. Nie można więc skutecznie, powoływać się na zdarzenia z przeszłości, gdy po nich nastąpiło wyraźne polepszenie stosunków rodzinnych.