Mińsk ratowniczy

Cztery zastępy strażaków, wozy bojowe na sygnale, specjalistyczny sprzęt i zgiełk pod Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Taki widok ukazał się przypadkowym przechodniom w czwartek 19 lutego przed mińskim szpitalem. Wszystko przez pożar, który wybuchł w szpitalnej kuchni, gdzie uwięziona została jedna z pracownic. Na szczęście to tylko pozory, a właściwie ćwiczenia ratownicze strażaków.

Szpital w ogniu

Mińsk ratowniczy / Szpital w ogniu

Tuż po godzinie 14.00 w kuchni mińskiego szpitala pojawił się ogień. Wydobywający się dym uruchomił czujnik, który przekazał sygnał do centrali sygnalizacji pożaru. Po sprawdzeniu pomieszczenia przez pracownika okazuje się, że sytuacji nie da się opanować, personel szpitala trzeba ewakuować. W tym czasie czujnik wysyła drugi sygnał, tym razem do komendy PSP.

Po chwili na teren szpitala na sygnale wjeżdżają cztery wozy bojowe – z mińskiej PSP i OSP w Stojadłach, Brzózem oraz Kędzieraku. Strażacy ruszają do akcji gaśniczej, ale okazuje się, że w miejscu zbiórki ewakuacyjnej brakuje jednej osoby. Ratownicy muszą ją odnaleźć.

Na szczęście poszkodowana pracownica szpitala zostaje ewakuowana. Strażacy udzielają jej pierwszej pomocy i oddają w ręce zespołu ratownictwa medycznego. Pożar zostaje ugaszony, a sytuacja opanowana. Te chwile grozy to jednak tylko scenariusz tego, co mogłoby się wydarzyć.

Akcja okazała się jedynie ćwiczeniami dla strażaków i szpitalnego personelu. Był to też test urządzeń systemu przeciwpożarowego, które zainstalowano w szpitalu. Sprawdzian zdano wzorowo.

Numer: 9 (856) 2014   Autor: (jk)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *