Powiat mińskiDRODZY CZYTELNICY

Niezły mamy w tym roku początek jesieni, choć ciepłe październiki to wcale nie pogodowa nowość. Bywało już tak, że zaduszkowe można było odwiedzać bez płaszcza, nie mówiąc o futrze czy kożuchu. Szkoda, bo przecież pokazanie się w tak ludnym miejscu bywa rewią mody, a place przed cmentarzami staja się odpustowymi bazarami. Sami jesteśmy temu winni, kupując byle co zamiast skupić się na celu odwiedzin. Czy zawsze jest nim oddanie czci najbliższym, którzy ze smutnych cieni patrzą na orgie Ziemi. A może jest całkiem inaczej...

Ziemia cienia

DRODZY CZYTELNICY / Ziemia cienia

Jest inaczej niż myślimy. To wśród żywych powstają nieustające cienie pokus, zazdrości i bezeceństw. Na tyle przykre, że bolą oczy, puchną uszy i drży sumienie.

Nie trzeba szukać daleko, choć po ostatniej wpadce amerykańskich służb, trudno nie mieć się na baczności. Trudno także pozbyć się wrażenia, że nasze służby nie są obojętne wobec adwersarzy politycznych imbecylów. Nawet na takiej prowincji jak Mińsk, Siedlce czy Węgrów.

No bo co można sądzić, gdy nagle telefon głupieje i łączy kilka rozmów w jednym czasie. Wielu ma odczucie, że słyszy jakieś szmery a nawet chichoty. To nie duchy, a nasze utajnione smerfy z – jak ironicznie ich nazywają - ABC

Pewnie to one szepnęły dyrektorowi Sile, by zamknął dopiero co uruchomioną fontannę, bo zbliża się... mróz. Do tego wszędzie spadają liście i w ogóle jest ciężko. Tak bardzo, że pierwszy kulturman Mińska nie pojawił się ani razu na sesji rady miasta. To znaczy podobno był, ale się zmył po tym, jak radni jeździli po dyrektorze muzeum. Przestraszył się biedak i przychodził nie będzie, dopóki radni nie wprowadza do porządku obrad dyskusji o kulturze. Teraz mogą go zapytać o wszystko, ale tylko pisemnie.

Tak usprawiedliwiał dyrektora nie jakiś tam chłystek, a sam burmistrz, kłócąc się z radnymi o zapisy w statucie miasta. Jakubowski swoje, czyli że nie musi być skoro nie chce, a radni, że owszem pragną zobaczyć dyrektora, a nawet zadać mu pytania. Może nawet pogadać o kulturze w kuluarach, jak to ongiś bywało. Nie pogadają, póki z Siły nie spadnie siła naiwnej abnegacji lub wstydu.

Pragnienie swojskiej kultury jest silniejsze od obcych wpływów? Tak powinno być i z halloween, bo w naszej mentalnej tradycji Zaduszki są czasem zadumy i wspomnień, a nie durnej zabawy w duchy. Dobrze więc, że ludzie kultury łamią modne trendy, a nawet poddają je bez pardonu krytyce. Przyłączmy się do nich i zamiast na halloweenowa dyskotekę, odwiedźmy groby rodziny i przyjaciół. Oni czekają nie na rewię mody a na nasz znicz pamięci i modlitwę. My odwiedzimy naszych bliskich i dziennikarzy – Ewę, Irenę, Jurka, Józka, Darka i Rajtka. Odpoczywajcie w pokoju...

***

Nasz tygodnik wkroczył w 19 rok wydawniczy. Wkroczył nie sam, a ze swym medialnym dzieckiem – telewizją. Chcemy Państwu towarzyszyć jak najdłużej, więc życzmy sobie rozwagi i życzliwej pamięci.

Nie bójmy się też prawdy i szczerych zachowań. Dziś wszystko można wyśmiać, ale i szyderstwo ma swoje granice. Szczególnie w cieniach ziemi...

Numer: 44 (839) 2013   Autor: WASZ REDAKTOR



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *