W Mrozach i Kałuszynie

W gminie Kałuszyn trwa rekultywacja żwirowni Olszewice W. Zgodnie z decyzją wydaną przez starostwo ma być ono zasypywane ziemią, jednak okoliczni mieszkańcy podejrzewają, że wykonawca nie do końca przestrzega administracyjnych wytycznych. Sprawa ciągnie się już początku roku, a urzędy pozostawały bierne. Jest jednak nadzieja, że zbliża się szczęśliwy koniec problemu…

Olszewicki fetor

W Mrozach i Kałuszynie / Olszewicki fetor

Wyrobisko w kałuszyńskich Olszewicach – pomocne przy budowie mińskiej obwodnicy – ma zostać zasypane. Zgodnie z decyzją starosty właściciel może użyć do tego celu ziemi i kamieni. Roboty trwają, do żwirowni przyjeżdżają kolejne ciężarówki, a mieszkańcy okolicznych gospodarstw są coraz bardziej zaniepokojeni. Z wyrobiska unosi się bowiem niesamowity fetor, który skutecznie uprzykrza życie. I to nie w samych Olszewicach, a w przyległej do żwirowni Woli Paprotniej należącej do gminy Mrozy.

– Ludzie z Mrozów pytają czy u nas jakieś kurniki pootwierali, bo taki smród od nas idzie – mówi Jadwiga Kalinowska z sąsiedniej Woli Paprotniej. – Tu się nie raz nie da oddychać, to gryzie w gardle – dodaje kobieta. Wymienianych problemów jest jednak więcej, bo firma JAN-POL kopie bardzo blisko drogi granicznej z gospodarstwem, co może doprowadzić do zawalenia. Na terenie żwirowni znajdują się też słupy wysokiego napięcia, które otoczono zwałami ziemi. W razie awarii ciężko będzie się do nich dostać.

Mieszkańców Olszewic również niepokoi sposób rekultywacji wyrobiska. – Tam na pewno nie jest wywożone to co powinno być. Tam zatruwane jest środowisko, a żeby nikt się nie czepiał to przysypują to ziemią – twierdzi sołtyska Olszewic Jadwiga Śledziewska. Jak mówi, mieszkańcy interweniowali już wiele razy, ale wciąż bez skutku.

Problem próbował rozwiązać także burmistrz Marian Soszyński, zawiadamiając Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Ten jednak stwierdził, że naruszeń związanych z rodzajem odpadów wywożonych na teren żwirowni nie ma. Nieprawidłowości stwierdzono jedynie w ich ilości i miejscu odzysku. Zawiadomiono starostę, a w związku z poświadczeniem przez firmę JAN-POL nieprawdy w dokumentach – także prokuraturę. Sprawa utknęła jednak w urzędach.

Mieszkańcy Woli Paprotniej pozostali wytrwali i o problemie poinformowali wójta Mrozów Dariusza Jaszczuka. Ten rozpoczął własne śledztwo i sprawę na bieżąco monitoruje.

– W naszej ocenie sposób rekultywacji nie jest właściwy – mówi wójt Jaszczuk i dodaje, że jego zdaniem zasady wydanej decyzji administracyjnej zostały złamane. Jak się bowiem okazało, firma JAN-POL wywozi do Olszewic osady ściekowe pochodzące z oczyszczania stawów w Konstancinie Jeziornej. Zalewy te pełniły istotne funkcje przy oczyszczaniu ścieków przemysłowych – powstających m.in. przy produkcji papieru – a później także ścieków komunalnych.

Te informacje potwierdza pracownik JAN-POL-u, który kieruje pracami w Konstancinie- -Jeziornie. Na portalu internetowym zapewnia mieszkańców Konstancina, że szlam nie trafia w ich okolice, a na składowisko pod Mińskiem, czyli do Olszewic.

Z takimi dowodami wójt Jaszczuk postanowił wybrać się do starostwa, wnioskując o cofnięcie decyzji środowiskowej dla firmy Jana Możdżonka. W związku z ilością odpadów skargę przekazano do rozpatrzenia marszałkowi województwa. Ten nakazał właścicielowi JAN-POL-u złożyć wyjaśnienia. Ma na to czas do środy, 25 września.

Ciąg dalszy tej historii nastąpi. Jak na razie wójt Jaszczuk jest dobrej myśli. Jeżeli Możdżonek nie udowodni, że wywozi do Olszewic odpady zgodne z decyzją starosty, zezwolenie zostanie cofnięte bez odszkodowania.

Numer: 39 (834) 2013   Autor: Justyna Kowalczyk



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *