Mińsk MazowieckiMińsk frustratów

W naszej relacji o pierwszym w Mińsku ogrodzie deszczowym zapowiadaliśmy, że wiosną ukaże się jego uroda i przeciwsuszowe właściwości. Niestety, tak się nie stanie, bo – jak pisze burmistrz Jakubowski – są tacy, którzy nie szanują wspólnej przestrzeni, co bardzo boli. Jeden z nich rozjechał część nasadzeń i połamał pomost. Kto widział, nich wyda tego złoczyńcę…

Wali w wandali

Mało tego – wyjaśnia wszystkim frustratom – miejskie drzewka ławki i śmietniczki, pomniki i inne publiczne instalacje nie są winne inflacji, podwyżkom energii, wysokiemu kursowi dolara czy euro, ich kłopotom sercowym czy łóżkowym. Złą energię można wyładować robiąc coś dobrego, np. pomagając seniorom odśnieżyć chodnik przy posesji albo zbierając śmieci w lesie. Po kilku godzinach burmistrz wpis
usunął, ale problem pozostał. Na kolejny już wandalizm zareagowali mińszczanie, odsądzając złoczyńcę od czci i wiary. Chcieli publikacji wizerunku takiej gnidy niszczącej wspólną własność plus prace na rzecz miasta, a inni doradzali ustawienie kamer monitorujących.
Zanim doszło do ostatniej fazy publicznego linczu, okazało się, że to nie był wandalizm, a nieszczęśliwy wypadek samochodowy.
Jedni twierdzili, że za kierownicą zasłabł starszy człowiek, a drudzy, że auto straciło przyczepność na oblodzonej ulicy i wjechało w ogródek, żeby uratować życie pieszego.
Mimo tej wiedzy Jakubowski nie odpuszczał… Twierdził, że nikt tego nieszczęśliwego wypadku nie zgłosił. Wobec tego jego sprawca uchyla się od naprawienia szkód i będzie traktowany jakby zbiegł z miejsca zdarzenia. Czym takie zachowanie różni się od wandalizmu?
Nie wiadomo, czy policja znajdzie nieumyślnego szkodnika i kto naprawi szkody warte podobno 2,5 tysiąca złotych…

Numer: 1/2 (1264/1265) 2022   Autor: (jaz)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *