Mińsk MazowieckiMińsk dotacyjny

Pod koniec roku mińska KPP powiększyła swoją flotę o sześć kolejnych radiowozów. Ich zakup był możliwy dzięki wsparciu finansowemu władz samorządowych powiatu mińskiego, które na ten cel przekazały ponad 350 tys. złotych. Kluczyki przekazano do Suzuki SX4, czterech suwów Kia Sportage. Byłoby ich pięć, ale mińscy radni pożałowali kasy i wystarczyło tylko na hybrydową toyotę. I to na spółkę z mińską gminą…

Obsuwa na SUVa

Podczas uroczystości pod mińskim pałacem Dernałowiczów komendant Rogowski zapewniał, że zakupione radiowozy podniosą poziom bezpieczeństwa, służąc wszystkim mieszkańcom powiatu mińskiego.
Mińscy radni nie do końca podzielają takie idee, a nawet są zdania, że jeśli miasto cokolwiek finansuje, ma to służyć tylko mińszczanom.
Taki sposób myślenia pokazała dobitnie dyskusja podczas sesji, na której stanęła do głosowania uchwała dotycząca policyjnej dotacji. Radny Łukasz Lipiński kilka razy przekonywał radę, by nie byli małostkowi i uchwalili dotację w wysokości 42,5 tysiąca złotych. Tym bardziej, że mińska gmina już dała 20 tysięcy, a jest przecież biedniejsza od miasta. Sugerował, że właśnie suv będzie najlepszy, bo ostatnia zima pokazała, jak trudno się jeździ osobówką. Trzeba dogodzić policji, jeśli ona chce mieć lepsze samochody…
Z uwagi, że kasa będzie uszczuplała remont ul. Huberta, radny Ślusarczyk chciał wiedzieć, czy wystarczy na jej dokończenie, natomiast radny Płochocki obstawał, by jednak dać KPP niższą o 7,5 tysiąca kwotę, bo o taką początkowo komendant się ubiegał. Nie ma potrzeby, by nadmiernie mu dogadzać.

Całkowicie przeciwny jakiejkolwiek dotacji był radny Gryz i popierający jego stanowisko przewodniczący Kulma. Obaj przytaczali przykłady braku współpracy z policją, a nawet ignorowanie przez nią potrzeb mińszczan. Pierwszy podczas rozmowy z patrolem prosił o częstsze penetrowanie Nowego Miasta. Nic z tego, bo oni mają do obsługi cały powiat. Jeszcze większą traumę przeżył Dariusz Kulma, kiedy podczas ulicznego zdarzenia policjanci nie potrafili wymusić zeznań od świadków. Nie jest tak, że przeciwnicy dotacji nie są za bezpieczeństwem w mieście, ale są pewni, że policjanci mają za dużo wolnego czasu i przebiegów. Nawet w czasie pandemii bardziej im się śpieszyło do sprawdzania siłowni i restauracji, niż do pilnowania porządku na ulicach.
Zdaniem radnego Jurka samochody nie są najważniejsze, z czym całkowicie nie zgodziła się radna Stolarczyk i jej klubowy kolega Maciej Cichocki.
Może więc wszechstronny i profesjonalny monitoring, bo wyloty z miasta nie są w ogóle obstawione, a miejski serwer przeładowany – proponował Mariusz Kulma. Przecież to tylko 7,5 tysiąca, nie ma się o co sprzeczać – łagodził Daniel Skarżyński, ale Mariusz Żyła miał inne argumenty.
Znalazł raport komendanta, w którym widnieje 14 wakatów i cztery nowe pojazdy, z czego trzy to samochody dostawcze, a tylko jeden suv. W Mińsku nie ma błotnych  dróg, więc nam terenówki nie są potrzebne – mówił.

W końcu po i tak za długiej dyskusji radni 14 głosami odrzucili wyższą kwotę dotacji dla policji, zadowalając się 35 tysiącami złotych. Tu też nie było zgody, bo przeciw 35 tysiącom było aż ośmioro radnych – głównie z klubów koalicyjnych. Tych, którzy bez skrupułów są za wydawaniem milionów tylko na żądanie burmistrza…

Numer: 1/2 (1264/1265) 2022   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *