Na miejscu technik kryminalistyki zabezpieczył ślady biologiczne w postaci ludzkiej krwi. Okoliczności wskazywały, że złodziej mógł się skaleczyć. Jednak mundurowi nie mieli materiału porównawczego, więc nie potrafili ustalić tożsamości złodzieja. Wszystko zmieniło się niedawno, gdy zatrzymali w związku z inną sprawą wspomnianego mężczyznę. Badanie materiału DNA potwierdziło, że to on stał za kradzieżą sprzed ponad trzech lat. 34-latek przyznał się do tego czynu i stwierdził, że pokrywy sprzedał na jednym ze skupów złomu.