Powiat mińskiWzieli i napisali...

Panie Redaktorze… znowu mnie poniosło, ale z trochę innej przyczyny niż covid, szczepienia, zmowy milczenia i tym podobne oznaki światowego spisku elit. Są one niebezpieczne, ale daleko, więc nie czujemy bezpośredniego zagrożenia. Wszyscy wiemy, że w każdym miejscu na globie są lokalni dawcy szczęścia i moralności. Wiemy, o kogo chodzi, więc wolimy zamilczeć, niż się narazić. Ile trzeba odwagi, by jednak mówić prawdę, a ile męstwa, by ją upublicznić…

Dopadła ich prawda...

Wzieli i napisali... / Dopadła ich prawda...

Zacząłem tak poważnie, że aż zanoszę się od śmiechu. Całkiem przypadkowo trafiłem na korespondencję mieszkanki Rudki z burmistrzem Mrozów. Ależ jej pan, redaktorze, podpadł, ironizując z tablic na wilkowyjskim rynku. No, że nie wszystkie znalazły prywatnych sponsorów, ale i tak goście byli wilkowzięci. Tymczasem owa rudkowianka zauważyła tylko ten wytyk i doszła do wniosku, że autor nie lubi Jaszczuka…
Jeszcze śmieszniejszy okazał się łasy na panegiryki najlepszy na wschodnim Mazowszu burmistrz. On nie czyta Co słychać?, ale wie, że Piątkowski manipuluje, a właściwie kłamie, opisując krytycznie same sukcesy gminy i jej włodarza…
Oj, nieładnie panie redaktorze, a jeszcze brzydziej, że podobno odcinacie Jaszczuka z każdej fotografii. A ja doskonale pamiętam fotę Darusia na waszej okładce. Był w przebraniu rekina, czy jakiegoś kaszalota, ale i tak cudnie się prezentował.
Jeśli więc mogę coś poradzić, to przestać cytować malkontenta, a dać głos niezadowolonym mieszkańcom. Oj, mieliby dużo do powiedzenia, gdyby się nie bali. Trzeba ich koniecznie ośmielić właśnie prawdą, ot chociażby o zadłużeniu, zaniedbanych wsiach i zadufaniu wszechwiedzącej władzy…

Co śmieszne nie zawsze jest radosne, a nawet trochę boli. Tak, chcę napisać o reakcji rozwydrzonych bab na pański artykuł o śmierci nastolatki na torach. Wkurzyły mnie przepełnione nienawiścią wpisy, więc też nie będę się patyczkował. Pytam więc, kto dał prawo pluć na prawdę takim kaszalotom w spódnicy jak Olga Świętochowska, Ewelina Oberzig z domu Furdal, Dorota Wasinska, Ewa Nowicka czy oczywiście łapiąca gorące gówna Alicja Cichoń vel Rosołowska.
Nie będę cytował ich obskurnych ataków, bo wiem, że przydadzą się w sądzie. Mam jednak jeden przykład, jak otępiali z nienawiści ludzie widzą prawdę w mediach. Oto Witek Szymański, który wraz z matką wypędził ojca z domu, napisał, że miał podobną sytuację. Twierdzi, że pan chamsko pojechał po nim i jego rodzinie, słuchając tylko klienta – to o ojcu – który jest alkoholikiem i recydywistą i zapłacił za ten artykuł… – I nie dajcie się namówić na komentarz, bo on tak mota, by ta druga strona wypowiedziała się w jego marnym tygodniku.
Fakt, obraża, ale też potwierdza, że nie chciał przedstawić swojej prawdy. O co więc mu chodzi?
O ukrycie faktów, które ani jemu, ani rodzinie nie są na rękę.
Panie Redaktorze… śmiem twierdzić, że tak samo jest z Jaszczukiem i tymi – jak pan je kiedyś nazwał – ulicznymi macicami. Ot, dopadła ich prawda, a wraz z nią wyrzuty sumienia…

Numer: 35/36 (1247/1248) 2021   Autor: Wasz DONOSiciel



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *