Masz sklep lub inny punkt usługowy w Mińsku Mazowieckim? Chcesz swoim klientom zaproponować bezpłatną gazetę samorządową MIM? Odezwij się do nas… Tak właśnie miasto promuje tubę burmistrza Jakubowskiego. Niech tam, nawet gratisowe samorządówki mają prawo do istnienia. Rzecz w tym, że przecież darmowy MiM muszą aż tak bezczelnie polecać…

Trzyma się MiMa

Trzyma się MiMa

I w tej kwestii tez trudno się dziwić, bo wydania gratisówki są… niesamowicie nieaktualne, a więc godne polecenia archiwistom i lokalnym historykom najnowszych dziejów Menska.
Zasadność wydawania przez władze Mińska gazety samorządowej MiM była wielokrotnie i przez osoby z różnych kręgów samorządowych podważana. Nikt jednak nie zrobił tego w tak otwarty i dowcipny sposób, jak na rady Michał Góras – pisaliśmy już w KADZIACH WŁADZY w 2014 roku.
Radny awansował, a obecnej opozycji temat nie nurtuje. Nawet odpowiedź na zasadnicze pytanie – co wspólnego ma MIM z samorządem? Niewiele, a może nawet nic oprócz kasy. Niestety, nikt nie wie, ile kosztuje roczne wydawanie wypasionej urzędowym językiem marcinkówki. Nie wiemy, bo koszty mińskiej propagandy są zbite w jedną kupę wartą 250 tysięcy złotych. O ich ujawnienie upominał się całkiem niedawno radny Miąsko, ale nadaremnie. I tak trzymać, bo MiMa nic się nie ima. No chyba że wreszcie ustawa zakaże wydawania panegirycznych czasopism samorządowych, które godzą w wolność słowa i niezależność obiektywnych mediów…

Numer: 35/36 (1247/1248) 2021   Autor: (jaz)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *