Wzięli i napisali...

Panie Redaktorze... muszę dziś ostrzec wszystkich dziennikarzy, a więc i redaktorów naszego Co słychać? Przed czym? W pierwszej chwili nie wiedziałem, co o tym myśleć, potem prawie wyłysiałem i ocipiałem, ale w końcu... postanowiłem jednak napisać. Otóż chcę was ostrzec przed używaniem pewnych wyrazów, które mogą obrazić gejów, lesbijki, transpłciowców, a nawet osobników aseksualnych. Nie wiem, czy już nie zgrzeszyłem złym słowem...

Wiadomo, co z homo

Wzięli i napisali... / Wiadomo, co z homo

To nie będzie żadna ironia, żaden pamflet czy groteska. Pisze poważnie i tak proszę mnie czytać, a nie głupio się uśmiechać czy coś podobnego.
Do rzeczy więc przechodzę i oświadczam, że od dzisiaj i już na zawsze każdy dziennikarz powinien o osobach LGBT+ pisać poprawnie i z szacunkiem. Jeśli tak, to musi się trzymać zasad, swoistego dekalogu poprawności. Ten plus jest po to, by zaznaczyć, że chodzi nie tylko o lesbijki (L), gejów (G), osoby biseksualne (B) i transpłciowe (T), a także innych płciowych zboczeńców. Stop – tak nie można, bo bardzo obrażamy...
Ba, akronim LGBT nie powinien pojawiać się sam. Wskazane jest, by poprzedzało go słowo SPOŁECZNOŚĆ, co ma położyć nacisk na osoby tworzące grupę i nadanie im podmiotowości. Określenie ŚRODOWISKO LGBT ma negatywne skojarzenia, bo sugeruje, że grupa ma jakiś wspólny cel, a nawet stanowi zagrożenie.
Mało tego, nigdy w życiu nie mówmy homoseksualista czy transseksualista. Pojęcia takie pochodzą z języka patologii medycznej, a więc budzą negatywne skojarzenia. No, chyba, że ta HOMO-OSOBA znajdzie się w psychiatryku...
Idźmy dalej, czyli do przyznawania się do faktu, że jesteśmy gejem, czy lesbijką. Tak też nie mówimy, bo przyznajemy się do rzeczy złych czy wstydliwych. Jeśli ktoś otwarcie mówi, że jest np. osobą homoseksualną, możemy pisać o jego czy jej „coming oucie” albo po polsku o „wyjściu z szafy”.
Aż się zaśmiałem z tych tłumaczeń, ale przecież ma być poważnie. Zresztą tak jest, gdy ktoś zmieni płeć. No i znowu źle, bo to nie zmiana, a korekta czy prawne uzgodnienie płci odczuwanej. Z tego powodu nie piszemy o kimś, że urodził się jako kobieta/mężczyzna lub mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety.
A co ze zwracaniem się do osoby, która dość dziwnie wygląda?
Najlepiej grzecznie zapytać, jakich zaimków mamy używać w rozmowie... W krajach anglojęzycznych osoby niebinarne używają THEY, a w Polsce stosują wymiennie zaimki żeńskie i męskie lub ich unikają. No i bądź tu mądry, gdy na oko nie wiadomo, czy to ON, ONA, czy nie daj Boże ONO...

Zwracamy się do danej osoby i piszemy o niej imieniem czy pseudonimem, jakiego chce używać. Na pewno nie tak, jak to było z Margot, którą policja nazywała zgodnie z oficjalnymi danymi Michałem Sz. Jakże on musiał cierpieć, czując się tego dnia babą z jajami. Trzeba także pamiętać, że związki osób tej samej płci nie są w Polsce nielegalne, a tylko nieuznawane przez państwo. Niewskazane są terminy homozwiązki, homomałżeństwa czy związki gejowskie. Zamiast homorodzina mówmy tęczowa rodzina. Nie nazywajmy ich kochającymi inaczej, bo sugerujemy wprost, że osoby LGBT+ kochają inaczej niż heteroseksualne. Inaczej, czyli jak?

Nie śmiejmy się, bo oni radzą całkiem nie na żarty. Tak poważnie, że na widok faceta z brodą, który udaje kobietę można zaśmiać się na śmierć...

Numer: 25/26 (1237/1238) 2021   Autor: Wasz DONOSiciel



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *