Mińsk MazowieckiMińsk inwestycji

Pieniądze rozwiązują języki. Tym razem w kontekście 4 milionów dofinansowania budowy drogi na mińskim Kędzieraku. Podczas spotkania miński burmistrz nie tylko podpisał umowę, ale też ponarzekał na coraz trudniejszą sytuację samorządów i tłumaczył, po co miastu droga przez krzaki i ugór...

Umór na ugór

Miasto nie otrzymuje dotacji rządowych, więc jedyną ostoją Jakubowskiego okazał się samorząd mazowiecki, który nie tylko daje, ale też inicjuje korzystne dla miasta rozwiązania.
Tak właśnie stało się z wnioskiem na budowę łącznika ulicy Chróścielewskiego z Kołbielską, który zdaniem wielu jest niepotrzebny. Jak się okazało, obawy są malkontenckie, bo – jak tłumaczył burmistrz – właśnie ta droga ma ożywić wieloletnie nieużytki, czyli odblokować tereny inwestycyjne. Mało tego, ma również rozwiązać problemy komunikacyjne Zatorza. Tak więc inwestycja zwróci się z nawiązką, bo dzięki budowie tej drogi zwiększą się dochody miejskiego budżetu.
Czy to oznacza, że przejazd pod torami też zostanie poszerzony… Czy jest tam planowana ścieżka pieszo-rowerowa – dopytywali mińszczanie. Miasto nie odpowiedziało także na zarzut urządzania kabaretu podczas tak prozaicznej czynności, jak podpisywanie umowy. Nie wiadomo, czy chodziło o narzekanie burmistrza, czy wręczanie darczyńcom podarunków z okazji 600-lecia urodzin miasta…

Numer: 21/22 (1233/1234) 2021   Autor: (jaz)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *