DRODZY CZYTELNICY

Nie wszystko nam sprzyja, a najmniej normalność. Wybory majowe nie wypaliły, bo proch był mokry od głupoty władzy i zacietrzewienia opozycji. I bardzo dobrze, bo wreszcie obie strony wezmą się za łby i wytoczą przeciw sobie prawdziwe działa, a nie śmieszne atrapy. Tak, polityka jest nieustanną i bezczelną walką o… kasę. A my, naiwni jesteśmy szczęśliwi, jeśli z tej góry mamony dadzą jakiś plus, lub trzynastą emeryturę. A może byłoby lepiej, gdyby wreszcie przestali nas okradać…

Kasa na golasa

DRODZY CZYTELNICY / Kasa na golasa

Wbrew pozorom nie będzie tylko o pieniądzach, choć w obecnym rozwoju tzw. epidemii mamy ich coraz mniej i prawdę pisząc, nie zanosi się na szybki przyrost zer na kontach.
Wiedzą o tym przedsiębiorcy, a jeszcze bardziej czują pracodawcy. Jednak czy to właśnie oni wyszli w sobotę protestować na ulicach Warszawy. Fakt, radykalizm policji nie wzbudza zachwytu, ale co ci biedacy w mundurach mieli robić… Byli między młotem przepisów i przełożonych, a wolą uciemiężonych dyktaturą kodowców, szaleńców i parlamentarzystów. Nie chodzi tu o głupkowatego senatora KO, a posłankę Jachirę, której nie mogę się nadziwić. Jest naprawdę niezłą aktorką, odważną blogerką i ładną kobietą, więc po co jej polityka…
Takie pytanie można zadać każdemu, kto liczy nie na siebie, a łaskę wyborców. Ileż to trzeba nakłamać i naobiecywać, by potem spijać esencję władzy… Taki raz oszuka i – jeśli ujdzie mu bez konsekwencji – będzie kłamał na zawołanie i na poczekaniu. A przed lustrem będzie udawał, że to nie on, a jego alter ego jest tak zepsute do szpiku kości.
Ile trzeba nakraść, by się spalić we własnej chciwości? Niewiele, gdy się nie podzielisz z innymi. Oni wiedzą, że koryto jest głębokie i nie zamierzają czekać na ochłapy z pańskiego stołu. A jeśli nie zechcesz ich dopuścić, utopią cię w łyżce wody.

Pieniądze jednak to nie wszystko. Są jeszcze wpływy i życie ponad stan. Często bez moralności i honoru, ale kto by na takie nieważności zważał. Najważniejszy jest cel, czyli udowodnienie, że jest się lepszymi sprytniejszym.
Takie stany gotowości na każde krętactwo w imię władzy najlepiej pokazują media. Rzecz w tym, że muszą być obiektywne, czyli niezależne.
My jednak w Polsce takich nie mamy, a jeśli nawet dziennikarze śledczy dochodzą do jakiejś bulwersującej prawdy, to z polecenia swoich promotorów z obcym kapitałem. Rzadziej walczą w imię idei, a już całkiem sporadycznie, jeśli nie przynosi ona profitów.
Przykłady można mnożyć, biorąc na cel teatry Jandy, wybiórczą gazetę, czy telewizję, która nadaje całe g*ówno całą dobę. Ostatnio i po drugiej stronie barykady medialnej nie jest lepiej, a czasami ma się wrażenie, że dziennikarzom ktoś naparzył herbaty z szaleju.

Ostatnie wydarzenia w radiowej Trójce są jednak znamienne. Nie dlatego, że odeszło wielu znanych dziennikarzy, a z powodu przyczyn ich gniewu czy rozczarowania. Jeśli chcieli szukać haków na władzę, mogli odejść od razu, ale oni czekali na incydenty. No i się doczekali, bo sami je wywoływali. Nie trzeba ich żałować, bo jeśli są tacy dobrzy, to weźmie ich konkurencja, albo stworzą własną rozgłośnię.
Słuchacze i widzowie doskonale czują, kto w pracy ma iskry w oczach, a kto odwala pańszczyznę. Tak jest wszędzie, nawet w szkole, ale akurat wśród nauczycieli trudno o wnikliwą weryfikacje przydatności do edukacyjnego powołania.
Czy więc kasa na golasa jest możliwa? Owszem, ale zanim zaczniemy ją robić, musimy przejść katharsis ciała i duszy. Nie wszystkich stać na oczyszczenie, gdy po szyję siedzą w gnoju życia…

Numer: 21/22 (1181/1182) 2020   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *