DRODZY CZYTELNICY

Dziś będzie o chamstwie… Jak to – zakrzykną empatyczni wrażliwcy – przecież jesteśmy europejczykami, a ci zawsze się uśmiechają. Nawet wtedy, gdy innym krzywdę wyrządzają… Będzie o chamstwie, bo dotyka ono priorytetów, a nawet świętości. Wymaga więc poważnej krytyki, ale czy epitety o podłości wystarczą. Chamstwo trzeba zwalczać inteligentną ironią, a najlepiej jeszcze większa arogancją…

Chamstwa na kłamstwa

DRODZY CZYTELNICY / Chamstwa na kłamstwa

Skoro ironicznie, to swobodnie, ale ze swadą. No bo jak można traktować aktorkę, która krzyczy publicznie, by odsunąć PiS od władzy za wszelką cenę. Chce natychmiast zatrzymać szaleńców i przywrócić normalność. I namawia niejaką Lubnauer, by nie odpuszczali. – Musicie z nimi walczyć. Oni muszą odejść. Przecież zamordowano nam prezydenta. W Polsce nie może tak dłużej być! – krzyczała do byłej szefowej Nowoczesnej Emilia Krakowska.
Co takiego złego zrobiła podstarzałej damie władza – nie wiadomo. Wiemy zaś i to na pewno, że nikt jej nie prześladuje, bo spokojnie mieszka nad Mienią niedaleko Glinianki. Tam uprawia kwiaty i tęskni za bliskimi. Może więc z tej tęsknicy za minioną młodością i powodzeniem w ludowej ojczyźnie wynikają jej bluźnierstwa? A kto zresztą zbada przyczyny kobiecej fanaberii, która na odległość śmierdzi arogancją…

Drugi akt chamstwa i to ze wszech miar pospolitego zdarzył się nad polskim Bałtykiem. Tam prezydent Andrzej Duda wziął udział w ceremonii z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem. – Powrót Polski nad morze należał do najważniejszych wydarzeń, które Polskę ukształtowały i budowały naszą historię – mówił podczas swojego wystąpienia. Niestety, przemowę zakłóciła grupa osób, które stały nieopodal sceny. Demonstrujący nie tylko wygwizdali prezydenta i pokrzykiwali, ale także obrzucali go wulgarnymi, obelżywymi słowami. Jeden z manifestantów pozwolił sobie na okrzyki Duda, ty ch*…
To, co naprawdę wulgarne, nastąpiło chwilę później, gdy z tymi osobami spotkała się Małgorzata Kidawa-Błońska. Kandydatka KO na prezydenta gratulowała im postawy i chwaliła, że byli dobrze słyszalni. Nie trzeba nikogo uświadamiać, że obrażającymi byli etatowi kodziarze, a obrażanym – prezydent kraju pełniący swe konstytucyjne powinności.
I tu kłania się rola służb, które niestety pozostały bierne. Czego lub kogo oni się boją, że nie stoją na straży honoru swojej władzy… Kim jest Kidawa, która pozwala na hańbienie głowy państwa…

Mniejszego kalibru są publiczne wypociny Bolka. W rozmowie z dziennikarką Wałęsa mówił o stosunkach polsko-rosyjskich, które w jego ocenie należy naprawić. Jego zdaniem, leży to w gestii rosyjskiego przywódcy, który powinien powołać zespoły, które zajęłyby się rozwiązaniem sporów – od wojennych po analizę, co zrobić, aby się dobrze ustawić w Europie. Kontrolerem poczynań miałby zostać prezydent Rosji, bo jest bardzo inteligentną osobą. Wałęsa chciałby z nim pogadać…
Nie czekając na rozstrzygnięcia Boluś stwierdził, że Polacy więcej wycierpieli od Niemców niż od Rosjan, a mimo tego pogodziliśmy się z nimi i budujemy dobre relacje z Berlinem. Podkreślił, że zmiana możliwa jest również w relacjach z Moskwą. Wyznał także, że komunizm był potrzebny, bo nauczył kapitalistów moresu.
Czyż trzeba więcej, by nabrać pewności, na jakie manowce by nas wyprowadził, mając dłużej władzę…

Nie dajmy się ogłupić chamstwem, które niczym zło z dobrem musi przegrać z mądrą empatią. A jeśli nie zechce, trzeba je potraktować z buta, czyli pięknym za nadobne.

Numer: 7 (1167) 2020   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *