DRODZY CZYTELNICY

Czas jest rasistowski, dzieci są bezużyteczne, wegetarianizm ma wpływ na patriarchat… Co, bzdury? Oczywiście, ale trudno uwierzyć, że ktoś przy zdrowych zmysłach i z tytułem naukowym może wygłaszać takie poglądy. Już nie tylko na zgniłym Zachodzie, ale już u nas. Za domniemany szowinizm, rasizm czy wyśmiewanie lgbt można nie tylko mieć kłopoty w pracy, ale trafić przed sąd. Kto wymyśla tę niewolniczą truciznę…

Wrzutki trutki

DRODZY CZYTELNICY / Wrzutki trutki

Kto jeszcze nie wie, czym pachnie poprawność polityczna i lewacka kultura, nich spróbuje użyć publicznie pewnych słów wytrychów, jak murzyn, pedał, lesbijka, zboczeniec… To one służą odkrywaniu rasizmu, homofobii czy seksizmu w czym się da i denuncjowanie tych, którzy się tych zbrodni dopuścili.
Nawet nieświadomy rasizm czy seksizm stanowi powód, który usprawiedliwia histerię. Oto jedna z Amerykanek uznała, że uprawianie kalafiora w ogródkach komunalnych w Nowym Jorku to forma ekologicznego kolonializmu, bo kalafior to warzywo ludzi białych, którego czarni nie lubią i nie potrafią nawet ugotować…
Nie śmiejmy się, bo rada miasta Seattle debatowała nad czyszczeniem chodników z psiej kupy i moczu. Jeden z radnych stwierdził, że wolałby, by nie czyszczono ulic z ekskrementów wężem z wodą, bo byłoby to rasistowskie. Mogłoby się kojarzyć bowiem z armatkami wodnymi, które były używane w latach 60. XX w. przeciwko członkom ruchu praw obywatelskich.
A u nas? Pewna uczona ze Śląska stanie przed uczelnianą komisją dyscyplinarną za wypowiedzi dotyczące aborcji i homoseksualizmu. Studentom nie spodobało się między innymi to, że prof. Budzyńska nazywa człowieka w prenatalnej fazie rozwoju dzieckiem, a rodzinę oparła na związku kobiety i mężczyzny.
Profesor jest honorowa i odważna, więc uznała wniosek o jej ukaranie za akt cenzury i w geście protestu postanowiła pożegnać się z uniwersytetem po 28 latach nienagannej pracy.

W minioną niedzielę przeżyliśmy erupcję lewackiej propagandy. Czy można ją odwrócić? Wyobraźmy więc sobie ulice całej Polski, na które wychodzą wiosną wolontariusze nowej fundacji WSZECHPOLSKIE OBJAWIENIE ŚWIĘTEJ POCIECHY – WOŚP. Szefem fundacji jest sam Kurski, a wolontariusze zbierają do puszek na modernizację oddziałów onkologicznych w Polsce. Każdy, kto wpłaci coś do puszki, dostaje naklejkę z wizerunkiem uśmiechniętego Kaczyńskiego, albo z logo strefy wolnej od LGBT. Część z zebranej kwoty będzie przeznaczona na Sylwestra w Zakopanem i na letni festiwal piosenki konserwatywnej. W przerwach młodzież będzie mogła posłuchać wykładów o roli Żydów w NKWD, o bracie Adama M. i okolicznościach powstania TVN.
I oto mali wolontariusze chodzą po ulicach, trzęsą puszeczkami i kamerami wywierają presję na wrzucanie pieniędzy. A w mediach namawiają do skandowania KTO NIE WRZUCA, TEN RUSKA ONUCA w stronę każdego, kto nie ma na kurtce naklejki z sercem Jarosława.

I co ty na to? Bez wahania wrzucasz mu dychę do puszki, bo choć wspierasz w ten sposób festiwale propagandowe znienawidzonego pisowskiego reżimu, to jednak jakaś część z tej dychy idzie na sprzęt medyczny?
Czy jesteś gotów podpisać oświadczenie, że jak zachorujesz na raka, to nie życzysz sobie być leczony pisowskim sprzętem?
Ja nie wrzucę, jak w niedzielę nie wrzuciłem Jureczkowi. Bo mieszanie dobroczynności z wywieraniem politycznej presji wywołuje u mnie mdłości. Jak po truciźnie…

Numer: 3 (1163) 2020   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *