DRODZY CZYTELNICY

I sprawi Bestia, że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego sześćset sześćdziesiąt sześć – wieszczy Apokalipsa św. Jana. Wszystko wskazuje, że właśnie nadchodzą czasy opieczętowanych chipami sług elektronicznej bestii…

Chipy stypy

DRODZY CZYTELNICY / Chipy stypy

Chip to miniaturowy nadajnik wielkości kilku ziarenek ryżu. Można na nim zapisać dane personalne, numery identyfikacyjne, dostęp do bankowości. Instaluje je sobie pod skórą między kciukiem i palcem coraz więcej osób. Czy to nie początek biblijnej apokalipsy…
Już teraz płacenie gotówką traktowane jest jako przeżytek, a życie bez konta w banku archaizmem mentalnym. Ba, prowadzenie firmy bez konta jest w ogóle niemożliwe. To samo dzieje się bez komputera, laptopa, a szczególnie smartfona, który wypiera zbyt duże okna na świat.
Chip podobno jest jeszcze bezpieczniejszy dla zdrowia, a przede wszystkim dla bezpieczeństwa danych, ponieważ jest tylko nośnikiem, który nie daje dostępu do przechowywanych informacji innym urządzeniom. Obecnie kosztuje 180 dolarów, co daje kwotę około 680 złotych, ale na pewno niedługo możemy go mieć za bezcen.
Mimo ceny wciąż rośnie liczba decydujących się na korzystanie z podskórnych chipów. Nie są to jeszcze miliony, ale wszystko wskazuje, że za kilka lat dłoń bez chipa będzie niemodnym reliktem ery zniewolonych rąk. Nowoczesny człowiek musi być wolny w całości…

Czy rzeczywiście chipowanie uczyni nas wolnymi? Ależ skąd. Na pewno spodoba się pracodawcom, którzy zdobędą nad najmitami jeszcze większą władzę i kontrolę. Nie tylko im, bo będą nas bez problemu śledzić służby bezpieczeństwa, a przede wszystkim rodzina na czele z mężem lub żoną. O ile jeszcze będą małżeństwa rozumiane w tak staroświecki sposób.
Zagrożenie jest jeszcze większe, bo kosmiczne. Otóż sytuacja związana z chipowaniem postrzegana jest jak początek spełniania się wizji biblijnej z Apokalipsy św. Jana, gdzie przeczytamy o stygmatycznej bestii, której znamię lub imię ludzie będą nosić na prawej ręce lub czole. A może w oczach, w których najtrudniej ukryć prawdę…

Sami jesteśmy sobie winni… Jak ekolodzy, których po śmierci Puszczy Białowieskiej nie będzie można na czymkolwiek powiesić… Jak politycy, którzy po wyborach zapominają, kto ich wywyższył i kto wciąż żywi… Jak nauczyciele, którym nie chce się mieć w uczniach partnerów i być im przewodnikiem… Jak wreszcie zwolennicy sztucznych futer, które z głupoty nie chcą być naturalnie ogrzani…
Przykłady można mnożyć jak chipy. Może dzięki nim wynaturzeni zboczeńcy będą mieli choć trochę więcej wstydu. Jeśli nie, czas szykować się do stypy po ludzkości. Po homo sapiens nastąpi czas homo chipens. Obyśmy tego nie dożyli…

Numer: 48 (1156) 2019   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *