Mińsk koncertowy

Nic tak dobrze nie robi zgranym zespołom, jak ich powrót na scenę. Tak się stało z KMS, czyli Kapelą Małego Stasia, która na parę lat zawiesiła swoje publiczne występy. Gdy wiosną zmobilizowali się, by zaśpiewać przy okazji promocji książki o Stasiowych nutach Piotra Dorosza, mało kto przypuszczał, że jeszcze kiedykolwiek razem zagrają. Jednak zagrali podczas naszego mendlowego Festiwalu Chleba, a ostatnio wrócili na scenę MDK.

Kapela znowu gra

Mińsk koncertowy / Kapela znowu gra

Nie zawiedli się na swojej wiernej publice. Ich stare piosenki okazały się wciąż jare, a nowa też się spodobała. Ten kolejny walczyk o Mińsku, tym razem do słów Stanisławy Gujskiej, miał w refrenie wyświetlanym na ekranie pozornie prosty rym… bo miński walczyk jak rzeki nurt / przenika serca, kruszy lud. Mimo sugestii żaden LUDŹ nie skruszał, a na sali nie było nawet kostki lodu do… pokruszenia.
Za to serc drżenia wywołało tango o mińskiej Małgośce i nieszczęśliwa Rebeka w interpretacji zaproszonej gościnnie Zofii Noiszewskiej. Także kapelowe novum, czyli walcowi tancerze z Dąbrówki, których na koncert KMS przywiodła prowadząca spotkanie Aneta Senktas.
Oprócz stricte muzycznych doznań były i sentymentalne, a wśród nich przypomnienie, że za rok kapela będzie miała 25 lat. Może na srebrną rocznicę doczekamy się więcej nowych przebojów i nieortograficznych atrakcji…

Numer: 48 (1156) 2019   Autor: (jaz)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *