Drodzy Czytelnicy

Im dalej w rząd, tym mniej dusz. Dusz prawych i sprawiedliwych, którzy swą mądrością potrafiliby zrobić z nas aniołów wiary i miłości. O, nie, góra władzy nie daje jednoznacznych przykładów moralnej jednoznaczności. Jakby wierząc przekonaniu, że każdy z nas jest grzeszny, a boże miłosierdzie – niewyczerpane. Zapominają więc o godnym życiu, nastawiając się na branie… łapanie szczęścia mimo wszystko. Bez refleksji, że z czasem i tak wszystko wyjdzie na jaw, a najpierw osądzą go ludzie…

Tanie branie

Drodzy Czytelnicy / Tanie branie

Nie wszystko, co dają nam rządzący, da się znieść z powagą. Oto nasz siedlecki pupil – Krzysztof Tchórzewski rozśmieszył wielu rodaków wielką podwyżką cen energii. Wszystko przez UE, która nie pozwala nam dymić, a jeśli lubimy smog, trzeba płacić. Niemałe to frycowe, więc musi wzrosnąć cena kilowata energii, na co my się chętnie zgadzamy. O, nie jesteśmy aż tacy naiwni, ale co robić, gdy tenże minister chce nam zwyżkę uprzyjemnić rekompensatami. Obiecuje, że państwowe spółki energetyczne przeznaczą miliard złotych na wypłatę rekompensat za energię, którą będą sprzedawać w wyższej cenie. Rozliczaniem rekompensat ma się zająć specjalnie w tym celu powołany państwowy fundusz.

Kto to wszystko wymyślił? Od razu przenieśmy się do czasów PRLu, gdy byliśmy niesfornym barakiem w obozie państw sprzedanych sowietom. Niesfornym i zarazem ironicznym dzięki kabaretom i komediom Barei.

Czy nas się ktokolwiek pyta, jak chcemy żyć i za co płacić? Kogo obchodzi, że nie chcemy żadnych ochłapów, bo mierzi nas każda nieszczera litość i każdy partyjny populizm…

Nie mamy woli, by jakiś niedouczony ćwok pastwił się nad nami w urzędzie lub sądzie, a udający erudytę imbecyl pouczał z ekranu, co mamy jeść, jak chodzić i kochać. Chcemy żyć według własnych, utrwalonych zasad i choćby nas wyzywali od prowincjuszy, nie poddamy się modom niosącym zgorszenie i śmierć.

Nie możemy też pojąć, jak kapłan patronujący wyzwoleńczemu ruchowi mógł aż tak bezczelnie nas oszukiwać, a lubiany proboszcz ośmiela się powiesić na murze plakat agitujący do uczestnictwa w kościelnych nabożeństwach.

Oczywiście z eschatologicznym przesłaniem, bo on akurat uważa, że najwyższy czas przypomnieć ludziom, że trzeba chodzić do kościoła nie tylko przy okazji przyjmowania sakramentów. Tłumaczy, że wielu mieszkańców omija kościół całymi latami, ale chce mieć ślub, a potem tam ochrzcić dzieci i posłać je do komunii. A kiedy umrze, rodzina się dziwi, że wszakże ksiądz nie odmawia pochówku, ale nie zgadza się wprowadzić trumny osobiście. Tak chce zaznaczyć, że zmarły nie przychodził na mszę.

Ciekawe, dlaczego parafianom nie spodobała się ta forma reklamy kościoła? Czyżby byli pewni, że takimi akcjami ksiądz jeszcze bardziej ludzi zniechęca do modlitwy. Oczywiście, oni nie chcą nachalnego przypominania, co ich czeka. Wolą ciemną nieświadomość od jasnej skruchy i dobroci. Wolą tanie branie od wyzwalającego emocje dawania…

Numer: 50 (1106) 2018   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *