DRODZY CZYTELNICY

Jakże się cieszymy, gdy jakiś element zjawiska jest zgodny z naszymi oczekiwaniami. Wtedy nie widzimy, że całe zjawisko ma zgoła inny charakter. Cieszymy się z 500+, a przecież ten socjalny prezent nie do końca jest sprawiedliwy i wywołuje pożądane efekty. Równie irracjonalna  jest satysfakcja polskich patriotów z filmu WOŁYŃ, którzy tylko dostrzegają ukazane w nim zbrodnie Ukraińców, a zdają się nie zauważać jego antypolskiego przesłania....

Szelma z bielma

DRODZY CZYTELNICY / Szelma z bielma

Na początek poznajcie przypadek Józia, który ma żonę i pięcioro dzieci. Oboje nie pracują. Ciężka sytuacja – prawda? Józek ledwo skończył  podstawówkę, a później posiedział trochę z kumplami na ławce, bo co miał robić? Jest leniwy, do ciężkiej pracy nie pójdzie, a dobrze płatnej nie dostanie, bo nie chciało mu się uczyć. Ale Józek nie jest głupi. Wziął ślub z koleżanką i narobił dzieci. Na początek dostali mieszkanie socjalne  od gminy, mają co miesiąc, 2500 zł z 500+, do tego 1100 zł zasiłku dla bezrobotnych i 500 zł zasiłku socjalnego. Jeszcze im mało, więc z  pomocy społecznej i Caritas dostają ubrania, jedzenie, węgiel, sprzęt RTV i AGD, pomoce szkolne i kolonie dla dzieci.
Józio nie robi nic, bo nie musi. Czasami jak znudzi mu się przepijanie z kolegami gratisowej forsy, to pojedzie na kilka miesięcy do Holandii na sadzonki, gdzie pościemnia trochę za 1000 euro. Jego żona jak się bardzo nudzi, to zajmuje się robieniem fryzur i paznokci koleżankom i sprzedawaniem znajomym badziewia z Caritas.
Jeszcze mało, więc dzięki dobrej zmianie Józek będzie miał darmową opiekę medyczną, mimo że nie jest ubezpieczony. A kiedy dorosną dzieci, to co? On wie – będzie miał emeryturę obywatelską, choć nie płaci składek.
Józio czasami lubi się pośmiać z tych, którzy sponsorują mu życie, chociaż po piwku zawsze wie, jak ich wyzwać od głupków i złodziei. No i wie, na kogo będzie głosował. Na tych, którzy dadzą mu więcej. Oczywiście za darmo...

Jak się ma do tego wyższa kultura? Wyświetlony w minioną niedzielę WOŁYŃ okrzyknięto filmem patriotycznym. Czy tak jest do końca? Poszarpany obraz Smarzowskiego rozgrywa się na wołyńskiej wsi, zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, a ich losy widzimy przez oczy Zosi Głowackiej, młodej Laszki zakochanej w chachłackim przystojniaku. Jej miłość brutalnie niszczy ojciec, który oddaje córkę staremu Maciejowi  Skibie za osiem morgów, dwie świnie, krowę i konia... Potrzebuje żony do pracy na roli, opieki nad dziećmi z pierwszego małżeństwa i by móc ją gwałcić. Tak oto bezduszny pragmatyzm Polaków skonfrontowany jest z miłosnym romantyzmem Ukraińców.
To tylko czubek góry filmowych kłamstw, by produkcja pokazywała prawdę zgodną z oczekiwaniami. Jest wprawdzie rasistowskie szaleństwo Ukraińców, chowanie Polski do grobu, są okrzyki – śmierć Lachom, jest sowiecka nauczycielka rekwirująca krzyżyki i medaliki dzieci i są niewinni żydzi wydawani na śmierć przez Polaków, by zdobyć ich złoto...
Ale to, co tam jest niczym wobec przesłania, że wszyscy mieli coś na sumieniu, czyli nie byli bez winy. Czy to dziwne, że spotyka ich za to kara...

Nie dajmy się zwariować, zazdroszcząc leniwym dzieciorobom, którzy mają iście baśniowe życie. Oni na pewno nie przejmą się żadnym filmem, a na pewno nie wołyńską rzezią. I tego bielma nikt im z oczu nie zdejmie...

Numer: 28/29 (1084/1085) 2018   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *