Drodzy Czytelnicy

Piłkarskie Euro 2012 rozkwitło niczym wielobarwny kwiat 16 reprezentacji podziwianych na ośmiu stadionach Polski i Ukrainy. Chyba nie ma w Europie rodziny, w której domownicy pozostaliby obojętni wobec uroków futbolu. Kto jednak wie, czy kulisy Euro nie są ciekawsze od wydarzeń między bramkami...

Euro na zmiany

Drodzy Czytelnicy / Euro na zmiany

Malkontentów ci u nas dostatek, ale ich wygórowane żądania są niczym wobec cenzorów kultury. Zazwyczaj są nim półgłówki z imbecylskimi zahamowaniami, którym się wydaje, że ekstrawagancką głupotą tworzą kulturową awangardę. To oni uznali, że przebój Jarzębiny nie powinien wybrzmieć na żywo podczas otwarcia mistrzostw. Ba, nawet nie dopuścili, by hymn polskiej reprezentacji towarzyszył jej występom. To się może jeszcze bardziej zemścić niż w meczu z Grecją, który zremisowaliśmy na własne życzenie.
Pewnie, że mogło być gorzej, ale my lubimy cudowne ocalenia. Tak więc, gdy w meczu z Rosjanami okaże się, że powtórzymy rok 1920, możemy być najbardziej szczęśliwą nacją w Europie. Niech więc wschodni bracia od Rusa atakują nas niczym konnica Budionnego, a nam wystarczą dwie celne kontry i mamy co najmniej drugie miejsce w grupie. Ale i tak musimy wygrać z Czechami, którzy przecież we wtorek mogą wygrać z Grekami. Właśnie wieszcz Gerwazy (jest poniedziałek, tuż przed 23.00) zjadł ziarno z półmiska Rosjan, cofając się w pół drogi od naczynia Polaków. Ale jak tu wierzyć jedwabistemu kurakowi o czarnych kościach...
Tak czy inaczej skazani jesteśmy na wygraną, bo jeśli nawet nie osiągniemy fazy pucharowej, to już mamy sukces. Nie tak organizacyjny, a bardziej mentalny. Po prostu nasi goście z Europy czują się w Polsce wyśmienicie. Na tyle, że mecze najchętniej oglądaliby tylko w pubie i w pozycji horyzontalnej.
Tymczasem nie tylko na Narodowym doszło do niespodzianki. Także 1:1 zremisowała także Francja z Anglią i Hiszpania z Włochami. Duńczycy zrobili sporą niespodziankę Holendrom, a Niemcy ugrali swoje z Portugalczykami. Jednak prawdziwą furorę zrobili Chorwaci, Ukraińcy i Rosjanie, gromiąc odpowiednio Irlandczyków, Szwedów i Czechów. W sumie jak dotychczas lepiej grają i bardziej podobają się... Słowianie. Szkoda tylko, że w grupach dochodzi lub dojdzie do bratobójczych walk.
Co po wyjściu orłów z grupy A? Czeka nas ćwierćfinał z Danią, Niemcami, Holandią lub Portugalią, bo grupa B jest jeszcze trudniejsza od naszej. A potem wystarczą już tylko dwa mecze i walka o złoto lub brąz Europy. Tego nam jedwabiste kuraki ani żadna słonica nie załatwią.
Jak słusznie twierdzi Zbyszek Boniek, wygrana tkwi nie w nogach a w głowach piłkarzy. Rada jest więc prosta – wyjść na boisko z wolą zwycięstwa i gryźć trawę do ostatniego gwizdka sędziego. Na boisku nie ma czasu na drzemkę, w którą wpadli Polacy po przerwie meczu z Grekami.
Wszyscy przeżywamy mecze naszej drużyny, ale aż 85 procent Polaków nie zamierza w czasie Euro rezygnować z pracy. Jeśli już biorą urlop, to żeby uciec przed zgiełkiem spowodowanym mistrzostwami. Niewiele mniej (77 procent) chce oglądać transmisję, a wśród nich 17 procent tylko występy naszej reprezentacji. Co czwarty z nas twierdzi jednak, że Euro 2012 nic go nie obchodzi.
Podobną statystykę widać na naszych ulicach i osiedlach. Auta są obwieszane banderami, a domy flagami jak w czasie świąt narodowych. A jeśli przegramy – zacznie się wieszanie psów na wszystkim i na wszystkich.  Tacy jesteśmy, ale jest doskonała okazja, by choć trochę się zmienić. Europa powinna to docenić.

Numer: 2012 24   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *