„Rzetelna Firma…”

Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba – śpiewał Edward Stachura. Dach to nie tylko temat poetyckich protest songów, ale też problem, z którym borykają się wszyscy ci, którzy budują lub remontują swoje cztery kąty. Zanim jednak powstanie ten najważniejszy element domu, wieńczący nasz wymarzony projekt, często trzeba zmierzyć się z wieloma problemami

Bo dach to podstawa...

„Rzetelna Firma…” / Bo dach to podstawa...

Plan
- to podstawa każdego pomysłu. Najpierw musimy wiedzieć – co?, kto?, jak? i dlaczego tak drogo? Wszyscy wiemy jedno – jeśli chcemy spać spokojnie, dach musi być wykonany dokładnie, starannie i przede wszystkim solidnie. Czytamy prasę branżową, śledzimy fora internetowe, rozmawiamy ze znajomymi i czego się dowiadujemy? Najczęściej tego, że miłe jest tylko zamawianie dachu, reszta to droga przez mękę. Wiadomo, że dach to spora inwestycja, w dodatku na lata. Ważne, by wiedzieć, za co się płaci i móc cieszyć się z efektu.

Materiały
- to pierwsze ogniwo drogi do własnego dachu nad głową. Co wybrać? Blachy szwedzkie nie ze Szwecji? Czy skoro technologie produkcji wymyślili Szwedzi to wszystkie blachodachówki są szwedzkie? Czy szwedzkie to te, które zostały wyprodukowane i przywiezione ze Szwecji? A może blachy szwedzkie to te, które wyprodukowano w Polsce w szwedzkiej technologii? Tylko co z surowcem? Czy wystarczy sama znajomość technologii, a surowiec jest nieistotny? Na te pytania trzeba sobie odpowiedzieć, w końcu planujemy duży wydatek. W którym przypadku będziemy odczuwali komfort, a w którym uznamy, że zostaliśmy oszukani?
W końcu mili ludzie z firm z wieloletnim doświadczeniu wyliczają nam ilość potrzebnych materiałów, przedstawiają oferty, z których wybieramy tę najkorzystniejszą. Najlepsze materiały w najbardziej odpowiadającej nam cenie w „Rzetelnej Firmie”. Przez pierwszy etap przebrnęliśmy z sukcesem. Możemy więc przystąpić do kolejnego etapu.

Fachowcy
- od nich zależeć będzie powodzenie inwestycji, trzeba więc mądrze wybrać. Zdać się na własną intuicję, a może posłuchać znajomego, u którego podobno zrobili dobrze (swoją drogą – kto się przyzna, że u niego coś wyszło nie tak?). A może zdecydować się na wykonawcę polecanego przez firmę od dachów? Trudna decyzja.
W ostateczności znów robimy kilka wycen i wybieramy najbardziej nam odpowiadającą „Rzetelną Firmę”. Wydaje się, że teraz to już tylko z górki.

Do roboty
- chciałoby się powiedzieć, kiedy na podwórku firma od dachów rozpakowuje przywieziony towar. Jutro ma przyjść fachowiec. Oczami wyobraźni już widzimy piękny dach wymarzonego domu. Tymczasem jutro zaczyna się oddalać. Fachowiec dzwonił, że przedłuża mu się robota u poprzedniego klienta. Czekamy więc cierpliwie. Nasłuchaliśmy się opowieści o takich wykonawcach, którzy wzięli zaliczkę i się nie pojawili, więc nasz przypadek jeszcze nie jest taki straszny. Czekamy. Czekamy. I zaczynamy nerwowo zerkać w kalendarz, bo wzięty na czas remontu urlop właśnie się kończy… Urlop się kończy, a jutro jeszcze nie przyszło!

Zaczynamy!
- wreszcie wykonawca koi nasze zszargane nerwy swym nagłym pojawieniem się na placu boju. W duszy zapala się iskierka nadziei, że może jednak wszystko będzie dobrze, najgorsze za nami. Silni i zwinni fachowcy ruszają do pracy. Pierwszy dzień – dobre wrażenie, a potem – pasmo grzechów i przyzwyczajeń polskiego budowlańca. Nic nas jednak nie jest w stanie zdenerwować, kiedy widzimy, że wolniej niż planowaliśmy, ale jednak nasz dach powstaje. Gdy zakończenie tej historii już widać na horyzoncie, a nas zaczyna ogarniać błogi spokój, jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że materiałów jest za mało. ZA MAŁO! – jak to, przecież wszystko nam wyliczyła „Rzetelna Firma”. No to teraz już rozumiemy, dlaczego oferta była najtańsza. Niby panowie ze sklepu znają się na wycenach. Niby fachowiec zna się na robocie. Tylko co z tego, skoro to nasz dach zaczyna się oddalać. „Szefie, jedź pan po towar, bo stoję z robotą” – denerwuje się fachowiec. Jedziemy więc do sklepu, może mają od ręki? Jeśli mają, to pół biedy. Musisz tylko dopłacić, co zwiększa nasz zaplanowany na początku koszt inwestycji, ale przecież zależy nam na zakończeniu roboty, więc nie liczyliśmy się z kosztami. Gorzej, jeśli nie mają od ręki i trzeba poczekać.

Przerwa
 - czas się dłuży, gdy na coś czekamy. Tym bardziej, że widzimy niedokończony dach, a na niebie czarne chmury… Miała być ładna pogoda, a w nocy spadł deszcz i nas zalał. Majster mówi, że nie ma wpływu na pogodę, jego zdaniem przy remoncie dachu trzeba się z tym liczyć. Poważny fachowiec. Tyle, że nadal czekamy na towar, a on ma kolejną fuchę. Wyskoczy tylko na dzień, dwa i jutro będzie, ale my już znamy to JUTRO.
I co z tego, że „Rzetelna Firma” nam wyliczyła materiały, a „Rzetelny Fachowiec” wykonuje robotę, skoro przed finiszem musimy wydać dodatkowe pieniądze, których nie przewidywaliśmy, zmarnować kupę cennego czasu na drobiazgi, które nikogo z tych miłych ludzie nie obchodzą, a nas muszą. Oni sprzedali materiał, wzięli pieniądze, majster nabrał zaliczek. Mają komfort, stres pozostał dla nas.

Po robocie
- w końcu przychodzi ten wyśniony moment. Dach jest gotowy, a pożyczone pieniądze powoli oddajemy. Nawet nas to nie drażni, najważniejsze, że nowy dach nad głową. Sielanka. Po pierwszych większych deszczach zaczynają pojawiać się usterki, przecieki. Nie niszczy to jeszcze naszego samopoczucia, w końcu majster robił, to i poprawi. Jest przecież rękojmia. Nic bardziej mylnego. Majster nawet telefonu nie odbiera, umowa ustna to brak umowy. Żadnej faktury, rachunku za wykonaną pracę, nic na papierze. Trzeba szukać kosztownej pomocy u innych dekarzy, którzy niechętnie poprawiają po swoich „kolegach” po fachu. A ile się przy okazji nagadają, a ile kolejnych usterek nawynajdują…
I tak koszty inwestycji rosną, a nasze zadowolenie niekoniecznie.

Wnioski
Co pozostaje? Mieć nadzieję, że na rynku pojawi się Rzetelna Firma, która nie „prawie”, ale na pewno będzie synonimem solidności, fachowości i niezawodności. Marzy nam się Rzetelna Firma, która nie będzie zaniżała ilości materiału, wykorzystując naszą niewiedzę, po to, żeby wyciągnąć z naszej kieszeni dodatkową kasę. Taka firma, która weźmie odpowiedzialność nie tylko za ilość materiałów, ale i za wykonanie. Która nie będzie się uchylała od dotrzymania zasad rękojmi. Która zapewni nam inwestorom komfort. W końcu dach to często inwestycja na całe życie.
Gdzie taką firmę znaleźć? Wyniki poszukiwań opublikujemy w kolejnym artykule.

Numer: 2012 17



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *