To był poważny wypadek, ale na szczęście tylko jedna osoba została ranna. Kierowca hondy wyjeżdżał z ul. Jubilerskiej, kiedy uderzył w niego autobus PKS Mińsk Mazowiecki. W wyniku uderzenia autobus ściął sygnalizator świetlny i latarnię, która spadając uszkodziła inne dwa samochody stojące na światłach. Uderzone przez spadającą latarnię samochody honda i skoda stały na jezdni w kierunku ronda. Niezbędna była interwencja straży pożarnej. – Kierowca hondy nie mógł wydostać się z samochodu. Strażacy musieli rozcinać karoserię pojazdu – poinformował Marcinczak. Były ogromne utrudnienia dla kierowców. Zablokowane zostały dwa pasy ul. Grochowskiej w stronę węzła Marsa oraz w kierunku ronda Wiatraczna. Korki utworzyły się na wszystkich dojazdowych ulicach aż do południa. Tyle media warszawskie i nasz świadek z redakcji, który jechał Grochowską kilkanaście minut po karambolu. Czekamy na wersje od pasażerów feralnego autobusu. (jaz)