Ligi piłkarskie

W minionej kolejce spośród naszych drużyn z siedleckiej okręgówki i A-klasy tylko Victoria Kałuszyn odniosła zwycięstwo. Niespodzianką okazała się porażka mińskiej Mazovii z wiejskimi Dziewulami

Blamaż z Wektrą

Ligi piłkarskie / Blamaż z Wektrą

Sześć punktów w dwóch dotychczasowych meczach rundy wiosennej oraz bilans – 6 trafień i żadnej straconej bramki stawiały mińszczan w roli faworyta meczu. Jednak Mazovia najwyraźniej zlekceważyła rywala i poniosła za to karę. Piłkarze Wektry zdobyli aż cztery bramki, a jedynego gola dla przyjezdnych zdobył Robert Przyborowski. Po części wpływ na taki rezultat mogła mieć absencja kibiców Mazy, którzy nie mogli pojawić się na meczu i dopingować swojego zespołu. Jeśli w kolejnym spotkaniu u siebie z Koroną Olszyc, już z aktywnym udziałem mińskiego młyna, gospodarze odniosą zwycięstwo, będzie można coraz śmielej mówić, że Mazovia dopingowana przez kibiców to zupełnie inny zespół niż Mazovia grająca bez głośnego wsparcia fanów.
Po zwycięstwie 2:0 nad Wilgą Miastków tylko punkt dzieli Victorię Kałuszyn od czwartej, zajmowanej przez mińszczan, lokaty. Imponuje strzelecka forma Michała Bondary, który zdobył trzeciego gola w rundzie wiosennej.
Udanie rundę rozpoczął MOSiR Mińsk Mazowiecki’95, wygrywając 2:1 z Mazowszem Miętne. Pierwszą bramkę zdobył Patryk Waszelewski, a dogrywał mu Mateusz Gromysz, strzelec drugiego gola. – Zdobyliśmy ważne trzy punkty, które na koniec sezonu mogą zadecydować o awansie. Może nie było to piękne widowisko, ale walka o każdą piłkę mogła się podobać – mówi napastnik mińszczan, który zaliczył czternaste trafienie w sezonie. Ponadto ma w dorobku sześć asyst i w klasyfikacji kanadyjskiej jest najlepszym w zespole i na pewno wyróżniającym się w lidze zawodnikiem. Dzięki zwycięstwu nad Miętnem MOSiR awansował na piątą pozycję, a do czwartej traci jedynie dwa oczka.
Mazovia’93 powtórzyła wynik sprzed tygodnia i przegrała, niestety, z Bobrem Tłuszcz. Wydawało się, że nastąpi przełom, bo już w 15. minucie bramkarza gości przelobował Karol Korczyński. Jednak kilkanaście minut później przyjezdni wyrównali, a jeszcze przed końcem pierwszej połowy wyszli na prowadzenie. Obie bramki dla piłkarzy z Tłuszcza padły wskutek dość prostych błędów w formacji defensywnej. W drugiej części gry mińszczanie mieli kilka szans na wyrównanie, ale nie umieli ich wykorzystać. W końcowych minutach sprzyjało im dość przewrotne szczęście, bo od utraty trzeciego gola uchronił ich słupek.

Numer: 2011 15   Autor: (ip)





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *