25 sierpnia panowie odwiedzili lokal i grzecznie zapytali, czy właściciel płaci już komuś za tzw. ochronę. Ponieważ byli pierwsi, zapowiedzieli, że jeszcze wpadną. Przyszli po trzech dniach i swoją wizytę rozpoczęli od wrzasków, wyzwisk, zniszczenia stolika i pobicia jednego z klientów. Grozili nawet, że zabiją pracownika lokalu. Nie dostali jednak żadnych pieniędzy, bo właściciel nie dał się zastraszyć i zgłosił wszystko mińskiej policji. Funkcjonariusze szybko dorwali amatorów gangsterki i niedługo postawią ich pod sądem. Grozi im nawet 10 lat za kratkami. Policja apeluje do wszystkich właścicieli lokali, by wykazali się odwagą i nie ulegali presji złoczyńców, a każdą próbę wymuszenia haraczu zgłaszali funkcjonariuszom.