Mówili o odpowiedzialności karnej za czyny popełnione przez nieletnich, ale również dawali wskazówki jak zapobiegać takim kłopotom. Szczególny nacisk położyli na prawną ochronę nauczycieli, którzy na mocy przepisów mogą być traktowani jak funkcjonariusze publiczni. Ze swojej strony sugerujemy, żeby do kanonu lektur zamiast krzepiącego serca Sienkiewicza wprowadzić „Władcę much” Williama Goldinga, który działa skuteczniej niż listy paragrafów i mógłby stanowić ozdrowieńczą lekcję zarówno dla młodzieży, jak i dla rodziców. Czytanie „Władcy…” jako formę resocjalizacji zastosowano kiedyś w kilku amerykańskich poprawczakach – efekty były zadziwiające.