Poprosiła o długopis, a następnie, po napisaniu „wiadomości”, poprosiła jeszcze o reklamówkę. Gdy starsza pani szła do kuchni, wydało się jej, że widzi w drzwiach męską sylwetkę, ale jej rozmówczyni zaprzeczyła. W rzeczywistości był to wspólnik oszustki, który błyskawicznie przeszukał szafę, podczas gdy ofiara szukała torby. Po wyjściu gościa staruszka odkryła, że z szafy zginęło 10 tys. zł – owoc wieloletnich oszczędności. Obrabowana zdołała tylko zapamiętać, że kobieta miała 20 - 25 lat, mierzyła ok. 175 cm, miała średnią wagę, ciemne długie rozpuszczone włosy do ramion. Ubrana zaś była w ciemne spodnie i jasną kurtkę. Słowem: pani Nikt.Nie ma chyba sensu po raz kolejny powtarzać litanii przestróg. Zachęcamy do numerów archiwalnych.