W zamian za kilka tysięcy złotych miejsce na lewo miał rzekomo załatwić człowiek pracujący w jednym z publicznych urzędów. Pieniądze utkwiły jednak w kieszeni pośrednika, a dogodnego punktu ani widu ani słychu. Sprawa trafiła do wydziału do walki z przestępczością gospodarczą.Namierzenie pomocnego bliźniego nie okazało się szczególnie trudne. Nieuczciwym pośrednikiem, który wyłudził pieniądze, okazał się notowany już za oszustwa Maciej L, 37-latek z Mińska. Stróżów prawa niepokoiła też kwestia czy Maciej L faktycznie miał poplecznika w urzędzie, ale rychło okazało się, że jest on tylko zwykłym naciągaczem chcącym wykorzystać naiwność kupców. Historyjkę o urzędowych koneksjach wyssał sobie z palca i używał jej, by zdobyć zaufanie swych ofiar.Policja przypomina, że udział w tego typu transakcjach naraża na szwank obie strony – zarówno wręczającego łapówkę, jak i przyjmującego ją.