Jeden z mieszkańców mińskiej gminy postanowił uzupełnić domową lodówkę. Wybrał najprostszy sposób nie wymagający finansowych nakładów. Postanowił ukraść kury jednej z mińszczanek. W nocy niczym lis zakradł się do kurnika, wybił szybę i wszedł do środka. Głośne kurze zawodzenie nie obudziło właścicieli. „Nocny szkodnik” ukradł z kurnika cztery kury i koguta.Wytypowaniem sprawcy kradzieży zajęli się dzielnicowi. Kolejnego dnia przeszukali gospodarskie obejście Zbigniewa K. Dowody znaleźli w kuchni, a raczej to co z nich zostało. Na kuchence kipiał rosół gotowany „na kradzionym”. Policjanci odnaleźli dwie oskubane już kury, jedna leżała w misce na podłodze, a druga mroziła się w lodówce.Funkcjonariusze zatrzymali Zbigniewa K. i zabrali do aresztu. Był pijany, miał 1,5 promila alkoholu we krwi. Kiedy mężczyzna wytrzeźwiał, zajęli się nim policjanci z „dochodzeniówki”. Zbigniew K. usłyszał zarzut popełnienia kradzieży. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Zapłaci też 500 złotych grzywny.