Najpierw wybił szybę w jednym z okien, wszedł do środka i pierwsze kroki skierował do biblioteki, gdzie porozrzucał książki, podręczniki i przybory szkolne. Nie oszczędził też uczniowskich szafek na korytarzu, skąd powyrzucał ubrania. Nic nie ukradł. Naraził jedynie szkołę na finansowe straty, które wyniosły przeszło tysiąc złotych. Takie pobojowisko zastali nauczyciele i uczniowie. Sprawą zajął się miejscowy dzielnicowy, który miał pewne przeczucia, kto mógł włamać się do szkoły. Pojechał do pobliskiej miejscowości, gdzie mieszkał znany już wcześniej z podobnych wybryków, 16-letni chłopiec. W efekcie w obecności policjanta, po perswazji mamy, przyznał się do nocnych zniszczeń. W kieszeni kurtki znalazł się też klucz od sali gimnastycznej, który 16-latek zabrał ze szkoły. Czyżby obudził się w nim duch sportowca? Tego nie wie nawet on sam. Tymczasem sprawa znajdzie swój finał w sądzie rodzinnym.