Mińskie talenty

Wśród wielu atrakcji obchodzonego w mińskim Zespole Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie I Powiatowego Tygodnia Promocji Zdrowia był występ szkolnego chóru i jego solistów. W zespole chóralnym śpiewał Marcin Wróblewski. Wyróżniające go walory wokalne ujawnił dopiero, śpiewając solo i w duecie. Reakcja szkolnej widowni i gości była tyleż żywiołowa, co spontaniczna

Marcin zwyczajny

Mińskie talenty / Marcin zwyczajny Marcin w czerwcu otrzyma dyplom technika farmaceuty, a potem będzie się starał dostać na zaoczne studia z zakresu ochrony środowiska. Jest teraz trębaczem w stanisławowskiej orkiestrze dętej, a śpiewanie traktuje bardzo na luzie. Po prostu lubi śpiewać i wcale nie stara się być idolem. Na akademii zdrowia zaśpiewał solo „Najwięcej witaminy” Andrzeja Rosiewicza, a w duecie z Eweliną Śledź - „W siną dal” Igi Cembrzyńskiej i Bogdana Łazuki.
Zapytany, czy swoje walory wykorzysta w karierze estradowej, bez namysłu powiedział, że nie. Piosenka jest jego prywatną przygodą, którą będzie kontynuował w szkole, a nawet po jej ukończeniu. Tu wyszła na jaw tajemnica chóralnego zespołu, który prowadzi Anna Sobolak–Pilichowska. Marcin jest jednym z tych, którzy duszą i sercem przylgnęli do pani Ani i tego przywiązania nie chce zerwać.
Po maturze swoją przyszłość widzi w aptecznym laboratorium. Upatrzył już sobie nawet taką placówkę, która mieści się w pobliżu skrzyżowania ulic Warszawskiej i Siennickiej. Na razie są to tylko zamiary, bo o swoim zamyśle jeszcze z nikim nie rozmawiał. Na co dzień Marcin-trębacz ma próby w orkiestrze dętej w rodzinnym Stanisławowie, a od święta występy pod batutą Adama Kwaśnika. W życiu publicznym Stanisławowa, tudzież Mińska, uczestniczy sporadycznie, bo na to brakuje mu czasu.

Numer: 2006 52_53   Autor: (jot)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *