W Mińsku

- Jest w oczach twych... - śpiewały przed laty „Czerwone gitary”. Potem były dłonie, włosy i usta, a przecież to nie wszystko, by poznać drugiego człowieka. A ile trzeba widzieć i wiedzieć, by pomóc człowieczej duszy? Są ludzie, którzy to potrafią zrobić

Psyche z lotosu

W Mińsku / Psyche z lotosu O mińskim centrum naturoterapii przy ul. Piłsudskiego nasi czytelnicy wiedzą już sporo. Jego właścicielka - Jolanta Abramowska nie zapomniała o promocji, by zaciekawić przyszłych pacjentów. Może wyczytała z gwiazd (jest dyplomowaną astrolożką), a może podpowiedział jej kobiecy instynkt, że najwyższy czas, by mińszczanie mieli swą przystań, która pozwoli im wrócić do cielesno-psychicznej równowagi. Od pomysłu do realizacji upłynęło kilka miesięcy, by wreszcie - po pokonaniu trudów organizacyjnych - 8 grudnia zaprosić pierwszych pacjentów na wizyty.
Dzień wcześniej, a właściwie w środowy wieczór, nastąpiło oficjalne otwarcie Kwiatu Lotosu, bo taką zagadkową i romantyczną nazwę ma mińskie centrum naturoterapii. Aż miło było patrzeć, gdy z pąka rozwinęły się nagle szkarłatne płatki kwiatu, który w Egipcie symbolizował słońce i stworzenie świata, bo na noc się zamykał i chował pod wodą.
Lokal mińskiego centrum naturoterapii mieści się w podwórzu kamienicy przy ul. Piłsudskiego 11A. Gości (a ci z trudem mieścili się w sporych pokojach) powitała Jolanta Abramowska, anonsując zatrudnionych w centrum terapeutów, masażystów, rehabilitantów i duchowych uzdrawiaczy (vide str. 2). Jest wśród nich również Alina Teresa Włodarczyk, dyplomowana doradczyni zawodowa, która m.in. pomoże młodym i starszym w sprawach podjęcia lub zmiany pracy.
Wszyscy to osobowości ciekawe, a nawet intrygujące (jak malarstwo Grażyny Sybirskiej-Wilk), ale gwiazdą wieczoru został teść szefowej - senior Abramowski, który wznosił toasty, śpiewał i bawił całe towarzystwo. Głównie z Kałuszyna, skąd pochodzi właścicielka, ale przyszli też miłośnicy naturalnej terapii z Mińska.
Nie żałowali, bo tylko w środowy wieczór można było całkowicie gratis policzyć wolne, ale bardzo złośliwe rodniki i dowiedzieć się, czy nie drzemie w nas radiestetyczna moc. Dobre wino oraz smaczne kanapki i ciasto upewniły gości, że muszą tutaj wrócić, by dokładniej przebadać ciało i duszę. Szczególnie psyche, bo ona jest źródłem wiary, która potrafi czynić cuda.

Numer: 2006 51   Autor: Janko Fridayski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *