W Mrozach

Fani z całej Polski przyjechali do Mrozów na spotkanie z ekipą ulubionego serialu „Ranczo”. Fankom szczególnie trudno było się rozstać z „Królikiem”, bo taki pseudonim na internetowym forum serialu ma Paweł Królikowski

Zlot ranczersów

W Mrozach / Zlot ranczersów Serial „Ranczo” nagrywany w Jeruzalu zyskuje na popularności, a jego fani przez wiele miesięcy kontaktowali się tylko wirtualnie. Specjalne forum dyskusyjne miłośników serialu założył Michał Osiński (Japycz) z Mińska - www.ranczo.pun.pl. Zainteresowanych przybywa z dnia na dzień. Postanowili spotkać się z ekipą „Rancza” w rzeczywistości i zobaczyć Wilkowyje. I udało się.
- Bardzo gorąco dziękujemy realizatorom za najlepszy serial komediowy ostatnich lat i za to, że jesteście tutaj z nami – powiedziała Gośka, fanka z Warszawy, wręczając kwiaty i kosz słodyczy reżyserowi, a Japyczowi maskotkę czekoladową za to, że założył forum. Reżyser Wojciech Adamczyk nie krył wzruszenia, bo jak powiedział, nie spodziewał się aż tak miłego przyjęcia, natomiast kierownik produkcji Paweł Mantorski obiecał przedpremierę nowego odcinka. – Z powodów technicznych zorganizujemy ją nie w Mrozach, lecz w Warszawie – dodał. Forumowicze byli szczęśliwi z przyjazdu do Mrozów. Mogli spotkać się z wieloma aktorami. Nie zawiedli ich: Marta Lipińska (Michałowa), Cezary Żak (wójt/ksiądz), Wiola Arlak (wójtowa), Paweł Królikowski (Kusy), Jacek Kawalec (nauczyciel Witebski), Sylwester Maciejewski (Solejuk) i Magdalena Waligórska (barmanka).
Nie wiadomo, jak potoczą się losy Kusego i Lucy. Czy będą parą? Nie zdradzili tajemnic, ale do Mrozów Kusy przyjechał z Wioletką. Czy Witebski będzie wydawał niezależny „Głos Wilkowyjski”? Uśmiech Jacka Kawalca zdradził, że tak, ale z kim Michałowa będzie miała romans, nie dowiedziałam się. Wiem natomiast, że serial nie zakończy się na drugiej edycji i – co najlepsze - powstanie jego kinowa wersja.
Rozmowom nie było końca, aktorzy chętnie fotografowali się z fanami i rozdawali autografy. – Kochani, było bardzo miło, ale jutro ciężko pracujemy, więc musimy się pożegnać i zapraszam was na ostatni dzień zdjęciowy w Jeruzalu – podziękował reżyser i odjechał z aktorami na nocleg.
Następnego dnia forumowicze pojechali zwiedzać filmowe Wilkowyje. Jedna z fanek, Bogna, przyjechała aż z Tarnowa. I nie żałuje, bo po powrocie do domu napisała m.in.: - Wyjeżdżając w piątek z domu, przeszło mi przez myśl, czyś ty na głowę upadła, żeby jechać taki kawał drogi. Dzisiaj, wiedząc jak było, strasznie bym żałowała, że mnie tam nie było! A było fantastycznie. Witebski zrobił niesamowite wrażenie na żeńskiej części spotkania, jako wprawiony pedagog doglądał ogniska, a wszystko czujnym okiem doglądała Michałowa! Atmosfera była bardzo miła - aktorzy chętnie pozowali do zdjęć, rozdawali autografy (przy Kusym oczywiście wianek wielbicielek), chętnie rozmawiali z nami i odpowiadali na pytania! Pojedliśmy bigosu, pieczonej kiełbasy i niesamowite ciasta, upieczone przez Gosię! Na planie reżyser Adamczyk oprowadził nas po wszystkich zakamarkach plebanii i okolic, opowiadał o szczegółach realizacji serialu, przedstawiał całą ekipę, a nawet pozwolił pooglądać nagrywanie sceny. Naprawdę nie czuliśmy się tam intruzami, ale mile widzianymi gośćmi, za co bardzo dziękujemy!!! Przy pomocy Danusi Grzegorczyk i Radka Krążały, naszych przewodników (i organizatorów zlotu - przyp. red.), zobaczyliśmy praktycznie wszystkie miejsca znane z serialu: kościół, szkołę, dom Witebskiego, ośrodek zdrowia, sklep, posterunek policji, urząd gminy, dom wójta... Na koniec mała refleksja! Po pierwsze - serial jest fantastyczny, bo tworzą go fantastyczni ludzie! Po drugie - serial jest fantastyczny - bo oglądają go fantastyczni ludzie! Dziękuję wszystkim ranczersom i do następnego spotkania!
A Gośka wspomina: - Atmosfera jaka była, przeszła moje najśmielsze marzenia. Aktorzy i ekipa to po prostu wspaniali, bardzo, bardzo sympatyczni ludzie. Nie bronili nam dostępu do siebie, a wręcz szukali z nami kontaktu. Na planie byliśmy traktowani lepiej niż delegacja z Unii Europejskiej w Wilkowyjach. Wierzcie nam, było naprawdę fantastycznie. Nie pamiętam takiej imprezy w moim życiu.
Chyba już nikt nie będzie miał wątpliwości, gdzie leży podmiński Jeruzal. Od marca w I programie TVP będziemy oglądać dalsze losy mieszkańców podlaskiej wsi Wilkowyje i dobrze nam znane miejsca.

Numer: 2006 49   Autor: Janko Fridayski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *