Proboszcz – organizator poświęcił wieńce i chleb, następnie zasiadł pod ołtarzem, który w tym momencie stał się estradą dla rozśpiewanych gospodyń. A teksty przyśpiewek były bardzo frywolne. Wieńce prawdziwie wiejskie, nie modernistyczne i wiele słów wdzięczności dla proboszcza Andrzeja Sobczyka - w każdym wystąpieniu. Pogoda dopisała i filmowcy nie przeszkadzali, bo na pewien czas wynieśli się z całym sprzętem w inne okolice. (bak)