Śmierć zawsze przychodzi nie w porę. I o ile godzimy się z utratą babci, kuzyna, a nawet rodziców, o tyle niezrozumiałe jest dla nas odejście młodego człowieka – dziecka, ucznia, kolegi z podwórka, szkolnej ławki.

Pamięci Tomka...

Pamięci Tomka... Śmierć Tomka Chrościckiego to szok dla nas wszystkich. Jeszcze kilka dni temu cieszył się z nadchodzących ferii, radośnie biegł korytarzem po ostatniej lekcji, obiecując sobie, że w drugim semestrze będzie lepiej. Jeszcze w drzwiach rzucił „do widzenia” i... Już go nie zobaczymy. Nie uśmiechną się do nas Jego figlarne czarne oczy, nie pobiegnie z przyjaciółmi na boisko. Pozostała pustka, której nie sposób wypełnić. (...)
Ta śmierć przyszła nagle, w pewien piękny, zimowy dzień. Chwila grozy i szybka, bohaterska reakcja Tomka, a potem przejście do lepszego świata. Wierzymy w głęboki sens tego boskiego planu. Tomek był z nami tylko i aż 14 lat. Dał nam wiele powodów do radości i wzruszeń. Jego odejście to najpiękniejsza i najboleśniejsza z lekcji.
Tomek celująco zdał egzamin z życia, zapłacił za to najwyższą cenę – cenę życia. Jesteśmy dumni, że Tomek Chrościcki był naszym kolegą i uczniem. Pozostanie z nami na zawsze. (bd)

Data: 25.01.2006



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *