Lipy rosną w odległości 15 m od budynku i z całą pewnością nie zagrażają nikomu. Ale jak wiadomo, chłop ( nie każdy) żywemu nie przepuści, tak więc i te pachnące latem drzewa miały paść pod toporem wandali. Otoczenie budynku robiłoby wówczas podobne wrażenie jak ogołocony z drzew parking obok. A zostawiono tam skrawki trawników – czy nie można było zostawić na nich zdrowych drzew? Przecież w czas upału chłód i cień przyniosą tylko drzewa... tylko liście! Ale zdecydowano, że prażenie się karoserii latem nikomu nie szkodzi. Na szczęście otoczenie przychodni ocalało i chory będzie mógł po zabiegu odpocząć pod lipą. (jaz)