Tupolew w Mińsku...

– Wrak prezydenckiego tupolewa trafi do Mińska Mazowieckiego, Polscy specjaliści pracują w Smoleńsku przy wraku tupolewa, polscy specjaliści zakończyli mierzenie wraku Tu-154 – tak krok po kroku media informowały ostatnio, że szczątki rządowego tupolewa, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem, trafią do Mińska Mazowieckiego. Mało tego! Największe tytuły prasowe podały, że na wrak czeka już w Mińsku specjalny hangar (zbudowany właśnie w tym celu). Rzekomo 23. Baza Lotnictwa Taktycznego ma wszystko zapięte na ostatni guzik. Tyle, że nie zawsze warto wierzyć dziennikarzom

Jeszcze nie teraz

Zapytaliśmy o sprawę Ministerstwo Obrony Narodowej. Nie dowiedzieliśmy się, kiedy tupolew wróci do Polski ani tym bardziej, jaki los spotka wrak w Mińsku Mazowieckim. – Wszelkie pytania na temat aktualnej sytuacji prawnej i ewentualnych planów dotyczących wraku Tu-154M (w kontekście toczących się w dalszym ciągu postępowań prokuratorskich w Rosji i w Polsce) kierować należy do Naczelnej Prokuratury Wojskowej – poinformował nas MON. Zapytaliśmy więc prokuraturę, jednak czekając na odpowiedzi prześledziliśmy inne wypowiedzi rzecznika prasowego  Naczelnej Prokuratury Wojskowej, które nie wróżą wcale rychłego powrotu wraku i ulokowania go w Mińsku Mazowieckim. Zresztą jedno jest pewne – nie dostaniemy nawet kawałka aluminiowego poszycia wraku, dopóki trwa rosyjskie śledztwo, a to może trwać latami „ze względu na nowe okoliczności w sprawie”. Poza tym, wrak jako jeden z głównych dowodów w sprawie został już przez Rosjan pocięty, zdemolowany, a na koniec wyszorowany. Mowa więc o powrocie do kraju zniszczonego materiału dowodowego w sprawie. Zresztą po zniszczeniu Tu-154M Jerzy Miller, przewodniczący komisji badającej okoliczności katastrofy, stwierdził, że niszczenie wraku było niezbędne do „badań laboratoryjnych”...
Za sprowadzenie tupolewa odpowiada m.in. tzw. grupa rekonesansowa, która 30 lipca rozpoczęła prace w Smoleńsku, polegające na stworzeniu koncepcji dla sprowadzenia wraku. Grupa liczy 13 osób i składa się z prokuratora wojskowego, biegłych oraz wojskowych specjalistów z dziedziny transportu i logistyki. Co ciekawe, media podały, że nasi specjaliści zastanawiają się właśnie, jaki wybrać transport. Wiedzą już niemało… Będzie to transport lądowy lub powietrzny, o czym „precyzyjnie” poinformowały media. Czyli nasze asy odrzuciły transport podwodny i podziemny... Brawo! A mówiąc poważnie, czy strona polska przez ponad dwa lata nie miała czasu, żeby wymyślić logistyczny plan przetransportowania do kraju pociętego na części tupolewa?
W każdym razie, kiedy media znowu napiszą o Mińsku Mazowieckim jako miejscu, do którego zmierza tupolew, pamiętajmy, że nagłówki prasowe w 2010 r. i 2011 były niemalże identyczne. A więc ten teatr polscy politycy, prokuratorzy i dziennikarze odgrywają konsekwentnie od samego początku. Jeśli w Mińsku miałby znaleźć się tupolew, to najłatwiej kupić części samolotu na smoleńskim skupie złomu lub na czarnym rynku. Przecież niedawno warszawskim samorządowcom przebywającym w Smoleńsku zaproponowano kupno rzeczy osobistych ofiar z 10 kwietnia! Oficjalny zwrot wraku jest jednak nadal jedną wielka niewiadomą. Tu-154M pozostaje cały czas w dyspozycji Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej a strona rosyjska wielokrotnie zaznaczała, że wydanie wraku będzie możliwe dopiero po zakończeniu rosyjskiego śledztwa. Do tej pory nikt z Rosjan nie podał terminu zakończenia rosyjskiego postępowania, ale prokurator generalny Andrzej Seremet już w czerwcu wywróżył, że są nadzieje, iż wrak Tu-154 wróci do Polski późną jesienią. Wywróżył – to chyba najlepsze słowo oddające wiarygodność słów polskiego prokuratora.

Numer: 2012 34 Autor: Robert Wit Wyrostkiewicz