Sójka 2012

Cóż takiego ma w sobie cegłowska bułka z kapustą, że zachwyca nią się całe Mazowsze, a nawet ponoć i Kaszuby? To serce gospodyń wiejskich z gminy Cegłów, które po swojemu dopieszczają każdy jeden wypiek, nadając mu unikalny smak. Z takim też sercem do Sójki podchodzą organizatorzy poświęconego jej festiwalu, sprawiając, że co roku przychodzą na niego tłumy. Tak było i tym razem, choć trudności nie zabrakło

Urzeka i kusi

Mazowiecka Sójka na dobre rozgościła się w kalendarzu kulturalnym cegłowian. Nie opuszczają jej nawet w deszczu, wybaczając problemy techniczne, które na godzinę utrudniły występy artystyczne. Czas wypełniły im atrakcje zgromadzone pod sceną, okraszone szalonymi komentarzami prowadzącego imprezę Konja, który przekonywał, że spadające z nieba krople to element scenariusza, a brak prądu jest wybrykiem psotnika zwanego agentem Tomkiem. Ale i z tym poradziła sobie czuwająca nad wszystkim dyrektorka gminnej biblioteki – Danuta Grzegorczyk.
Gdy więc już przezwyciężono trudności, wójt oficjalnie otworzył szóstą Mazowiecką Sójkę, promując gminę Cegłów jako zieloną perłę w powiecie mińskim. Zieloną, czyli naturalną tak jak produkty wytwarzane przez lokalne gospodynie, które na festiwalu były gośćmi honorowymi. To bowiem z ich rąk na stoły powędrowały smakowite sójki – sztandarowa potrawa gminy, którym towarzyszyły zdrowotne nalewki, domowe ciasta, pierogi i smalec z jabłkiem. Nic więc dziwnego, że do stoisk gospodyń ustawiały się długie kolejki, a smakowite zapachy przywiodły tu nawet gości z zewnątrz – m.in. wicemarszałek Ewę Orzełowską, posła Krzysztofa Borkowskiego, delegację radnych aż z powiatu płockiego oraz wójtów z Mrozów, Latowicza.
Ustawione prostopadle do sceny stoły uginały się pod ciężarem sójek przygotowanych przez gospodynie z lokalnych kół. Myli się jednak ten, kto myśli, że każdy z tych wypieków smakował identycznie. Panie bowiem modyfikowały oryginalny przepis, tworząc unikalne smakowo bułeczki. Przekonała się o tym komisja konkursowa, której zadaniem było skosztowanie i nagrodzenie nie tylko najsmaczniejszych sójek, ale i ciast.
Swoje wypieki do konkursu zgłosiły gospodynie z siedmiu kół, prześcigając się w pomysłach na dogodzenie podniebieniom jury. Udało się to paniom z Podciernia, które za pikantną sójkę – docenioną m.in. przez Mirosława Krusiewicza – otrzymały pierwsze miejsce i 400 złotych. Druga nagroda, czyli 300 zł, powędrowała do gospodyń z Mieni, które nawet księdza Dariusza Cempurę urzekły rozpływającym się w ustach sernikiem Złota Rosa i słodkimi sójkami z marchewką, kaszą i makiem. Zaraz za nimi uplasowały się panie z Cegłowa, które za tort Pawłowa oraz tradycyjną i jabłkową sójkę otrzymały 200 złotych. Na tym jednak nie koniec, bowiem wójta Marcina Uchmana zachwycił tort w kształcie herbu gminy. Nie mógł więc nie docenić misternej roboty gospodyń z Kiczek i przyznał im specjalne wyróżnienie, czyli również 200 złotych.
Gdy jury obradowało nad najlepszymi przysmakami gminy, na scenie prezentowały się młode, lokalne talenty wokalne. A obok estrady pomiędzy 32 uczestnikami rozgrywał się konkurs wiedzy o zdrowym stylu życia. Jak się okazało, najwięcej wiedziały dziewczęta, a zwłaszcza Marlena Fedorowicz, która zgarnęła główną nagrodę, czyli tablet. Na drugim miejscu, premiowanym rowerem, znalazła się Sandra Brozio, a trzecią pozycję i mini stół do tenisa wywalczyła sobie Angelika Urbanek.
Mimo rozstrzygnięcia najważniejszych konkursów, emocje nie słabły, bo na scenie pojawiły się gwiazdy wieczoru. Wzrok przyciągała i rozbawiała do łez roztańczona rewia carska Imperium, która oprócz ślicznych tancerek pochwalić się może również umiejętnościami magicznymi. Publiczność jak zaczarowana gromadziła się więc pod sceną, by zobaczyć unikalny występ duetu wokalno-tanecznego Danuta Stankiewicz – wójt Uchman. A już w całkowitym tłoku bawili się do późna przy muzyce zespołu Weekend i niemieckiego Bad Boys Blue.

Numer: 2012 32 33 Autor: Justyna Kowalczyk