Latowicz zwierzęcy

Latowiccy radni długo upominali się o wizytę powiatowego lekarza weterynarii. Nie wystarczał im żaden inny pracownik, ale gdy już wszystko zostało umówione,  zmiany personalne w mińskim PIW sprawiły, że do Latowicza musiał przyjechać zastępca. Jednak zadowolił on oczekujących, którzy wreszcie mogli zasięgnąć informacji z pierwszej ręki...

Miary pomoru

Do Latowicza przyjechał Jarosław Borcuch, zastępca powiatowego lekarza weterynarii. Przygotował on wystąpienie złożone z kilku punktów, które najbardziej mogą interesować lokalną społeczność.

Na początek afrykański pomór świń (ASF). Jest on coraz większym problemem, a liczba przypadków chorych zwierząt, od 2014 roku, wzrasta skokowo. W tym czasie wykryto w całej Polsce ponad 700 przypadków zakażonych dzików oraz ponad 100 ognisk choroby, czyli jej wystąpienia w gospodarstwach. Na  szczęście żaden z nich nie dotyczy powiatu mińskiego, ale gminy Mrozy i Kałuszyn już stykają się z obszarami objętymi ochroną. Dotychczas zagrożenie dotyczyło obszarów na wschodzie kraju, ale niedawno strefa okalająca od północy i zachodu Warszawę została uznana za zakażoną.

Gdyby gminy powiatu mińskiego zostały objęte ochroną, dla rolników i hodowców byłby to duży kłopot. Od 2017 roku obowiązują bowiem przepisy, wedle których istnieje m.in. nakaz ogrodzenia miejsc, gdzie trzymane są świnie i pasza 1,5-metrowym płotem związanym z podłożem, a także zakaz trzymania  świń z innymi zwierzętami w jednym budynku. Plusem byłoby to, iż powiatowy lekarz weterynarii mógłby wydawać decyzje o odstrzale dzików. Teraz bowiem, w strefach, których nie dotknął ASF, decyduje o tym wojewoda lub wojewódzki weterynarz. Na nic więc zdały się prośby o odstrzelenie dzików, które nie tylko w gminie Latowicz grasują całymi stadami.

Gość miał też kilka przestróg na temat grypy ptaków. Stwierdził, że jej nasilenie związane jest z migracjami ptaków, więc zimą powinniśmy mieć spokój. Przypomniał jednak, że nie wszystkie restrykcje, które dotknęły hodowców wiosną bieżącego roku, zostały cofnięte. Nadal nie można poić ptaków w  zbiornikach otwartych oraz wnosić na teren gospodarstwa dzikiego ptactwa, drób powinien też przebywać w zamkniętych strefach, a przede wszystkim zostać zgłoszony do powiatowego weterynarza.

Nie mogło zabraknąć też tematu wścieklizny. Wprawdzie w powiecie mińskim w 2017 roku nie odnotowano jej przypadków, ale istnieje zagrożenie. Okazuje się bowiem, że na 51 przypadków pogryzień przez psy, tylko 14 dotyczyło zwierząt, które były wcześniej zaszczepione. Być może trzeba podnieść wysokość mandatu, bo teraz za niezaszczepienie psa zapłacimy tylko 50 zł.
W ostatnich latach przypadki wścieklizny notowane są głównie na południu kraju. Uznaje się, że w powiecie mińskim lisy są już wolne od choroby, ale można spodziewać się jej wystąpienia u nietoperzy. Odnotowano taki przypadek w pobliskim powiecie otwockim, więc należy zachować ostrożność, gdy  znajdziemy się w pobliżu tego zwierzęcia.

Pytania, które padły z sali, dotyczyły uprawnień do uboju, a także kontroli gospodarstw. W pierwszym przypadku gość zwracał uwagę na oferowane kursy,  ponieważ przygotowują one tylko teoretycznie, a żeby uzyskać uprawnienia do uboju trzeba też koniecznie odbyć staż. Natomiast co do kontroli, to konkluzją jest stwierdzenie, że problemy występują tam, gdzie zwierzęta trzymane są z miłości, bo ta może być zmienna. Natomiast jeśli ktoś żyje z hodowli, to zależy mu, żeby wszystko było w najlepszym porządku.

Numer: 50 (1054) 2017 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *