DRODZY CZYTELNICY

Mówią na ubogich, że biedni jak myszy. No to nie bez kozery jesteśmy potomkami Popiela. Tak, przeciętny Polak jest cztery razy biedniejszy niż przeciętny Grek i aż 20 razy uboższy od Szwajcara, który ma majątek wart ponad 400 tysięcy dolarów. Chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tych różnic. Pytanie jest jednak inne – dlaczego jest tak źle, skoro mamy tyle woli do wspomagania rozwoju. Może aż tak rozpiera nas energia duchowa, że nie mamy siły dobrze pracować...

Bierni z energii

Warto, byśmy wiedzieli, że o naszym standardzie życia świadczy nie tylko wartość produkcji i zarobki, ale również zgromadzone bogactwo. Zakumulować takie bogactwo jak Grecy będzie nam jednak trudno. To nie jest sprawa na jedno pokolenie, lecz co najmniej cztery generacje. Tak więc, jeśli chcemy być w przyszłości krajem bogatym, musimy zwiększy poziom oszczędności. Niestety, wciąż więcej konsumujemy, mniej oszczędzamy.

Co prawda, PKB kraju na osobę nie zawsze pokrywa się z wartością jej majątku. Przykładowo, PKB per capita Niemiec jest wyższe niż Francji, jednak to przeciętny Francuz zgromadził większy majątek (224 tys. dolarów) niż przeciętny Niemiec (156 tys. dolarów). Tutaj wyjaśnieniem jest również długoletnie gromadzenie majątku.

I tutaj znowu kłania się nasza historia. Jak mogliśmy się bogacić w czasach okupacji i niewoli, które nas wybijały i łupiły. Szwajcarzy, Francuzi, a nawet Czesi mogli, my nie, więc nawet nie czujemy, czym pachną rentierzy.

No, ale może być lepiej. Jeśli nie w poziomie bogactwa, to innowacji. Właśnie Polacy opatentowali możliwości użycia grafenu w modułach fotowoltaicznych. Wynalazek zrewolucjonizuje rynek energetyki słonecznej. A przy użyciu wysokosprawnych ogniw fotowoltaicznych wraz z elektrodą grafenową to rozwiązanie obniży koszty produkcji 1 kWh nawet o połowę. Proponowane poprawi również trwałość ogniwa fotowoltaicznego, bo grafen nie ulega korozji.

Jakby tego było mało, czeka nas już za kilka lat milion elektrycznych aut, miliony ładowarek przy słupach energetycznych i latające skutery. Wszystko polskie, bo wzrosło z intelektu uczonych nad Wisłą i Odrą.

Jeśli nie zrobimy tego dzisiaj, jutro będziemy skazani na import nie tylko siły roboczej...

Tymczasem media wieszczą koniec bajek o fiskusie przyjaznym obywatelowi. Otóż fiskus postanowił uderzyć w małe firmy, których właściciele prowadzą działalność gospodarczą we własnych mieszkaniach lub domach.

Dotąd wystarczyło, że przedsiębiorca ustalał procentowo, jaka powierzchnia mieszkania jest wykorzystana na prowadzenie firmy i ten właśnie procent wydatków mógł wpisać w rozliczenie podatkowe jako koszty. Teraz pomieszczenie firmowe musi być wyraźnie wyodrębnione z lokalu mieszkalnego i ma służyć TYLKO do prowadzenia działalności gospodarczej.

Dotąd mogliśmy rozliczać część kosztów związanych z czynszem, energią elektryczną, telefonem, wodą, gazem i centralnym ogrzewaniem jako koszt prowadzenia firmy. Jeśli ktoś prowadził działalność gospodarczą w pokoju o powierzchni 10 mkw. znajdującym się w mieszkaniu o powierzchni 50 mkw., mógł 1/5 opłat za czynsz i media odliczyć sobie co miesiąc od podstawy opodatkowania. Teraz nie, więc niektórzy wieszczą, że energia podatkowa US zniszczy drobne firmy.

Może więc lepiej wszystko skończyć, by mieć spokój. Nie da rady, drzemie w nas taka energia, że nawet miernoty mają szansę...

Numer: 48 (1052) 2017 Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *