DRODZY CZYTELNICY

Przyprawiają nam gęby, gdzie się da i kiedy się da. Ostatnio czepili się akcji modlitewnej. Osądzili, że RÓŻANIEC DO GRANIC to spisek Kościoła i polskiego rządu przeciwko imigrantom. Czyżby zagraniczne media zlaicyzowały się już do granic głupoty. Kto za nimi stoi, czyli za czyją forsę piszą takie idiotyzmy. Ależ skąd, one są wolne i niezależne. Za posądzenie ich o pisanie pod dyktando można trafić za kraty. Jak za antysemityzm, ksenofobię oraz szydzenie z homosiów. A kto ich osądzi za szyderstwa z wiary i patriotyzmu...

Idioci, bo patrioci

Czy trzeba bronić polskiej racji stanu? Na tak postawione pytanie zdawałoby się jest jednoznaczna i twierdząca odpowiedź. Niestety, obawiam się, że była i na pewno nie dotyczy polakożerców. To brzydkie słowo, ale musi padać coraz częściej. Szczególnie wtedy, gdy wychowany przez polskich rodziców i wykształcony przez polską szkołę celebryta ośmiela się szkalować naród i ojczyznę. Gdyby jeszcze krytyka dotyczyła wad społeczeństwa,grup nacisku i ucisku – pal licho. Nawet spór historyczny czy ideologiczny jest do strawienia. A literacki jest do zachwycenia. Czy ktoś się gniewa na Gombrowicza za jego inteligenckie gęby, na Witkacego za nienasycenie wolną kreacją, na Zapolską za szydzenie z kołtuństwa, czy na Żeleńskiego za wyśmiewanie skrywanego erotyzmu...
Ba, literatura działa na społeczeństwo jak tabaka na nos i nie możemy mieć jej w nosie. Nie dziwmy się więc więc, jeśli w towarzystwie nie będziemy rozumieli dowcipu z kontekstem literackim, albo kulturowym. Nie dziwmy się, że narazimy się na śmieszność, jeśli nie przeczytamy literackiego  kanonu. Szczególnie podczas aspirowania do ważnych i poważnych ról społecznych. Wystarczy trochę programów publicystycznych, by się dobitnie przekonać, który z polityków miał do czynienia z kulturą słowa, która bierze się głównie z książek.
Podziwiałem ostatnio kilku polskich aktorów za publiczną promocję modlitwy różańcowej. I tak Cezary Pazura nazwał ją swoją tarczą, a na hejty zareagował po chrześcijańsku, choć nie bez ironii. Tak trzeba, by przeciwnik poczuł sie bezbronny. Za nim poszli inni jak Kamil Stoch, Przemysław Babiarz, Krzysztof Ziemiec, Dominika Figurska, a na granicach Polski modliły się miliony. Każdy w swojej intencji...

Polska i jej naród są poza zasięgiem kpin i szyderstw. Tak być musi, by nikt nie odważył się zmieniać historii i dawać nam ohydne przydomki, jak polskie obozy zagłady. Wszyscy nosimy swoją ojczyznę w sercu i pamiętamy, gdzie nasz dom. Nośmy więc przy sobie nie tylko medalik, ale i oznaki polskości. Nie wstydzimy się białoczerwonych szalików na meczach naszej reprezentacji, więc nie wstydźmy się naszej flagi przy domach i na szybach samochodów. Nie bójmy się demonstracji patriotyzmu nie tylko w kraju, ale i za granicą.
A jeśli nas posądzą o nacjonalizm czy ksenofobię, miejmy argumenty. Potrafimy przecież bronić naszej godności jak nie słowem, to czynem. Jeśli nie, będziemy patriotycznymi idiotami...

Numer: 41 (1045) 2017 Autor: WASZ REDAKTOR



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *