Latowicz protestów

Władze gminy Latowicz, idąc śladem Cegłowa, postanowiły przyjąć oficjalne stanowisko w sprawie budowy linii 400 kV. Radni wraz z wójtem krytycznie ocenili dotychczasowe działania odpowiedzialnych za tę inwestycję Polskich Sieci Energetycznych, twierdząc, że nic sobie nie robią z głosu lokalnej społeczności...

Pakty na ostrzu

Zanim doszło do dyskusji, historię całej sprawy przedstawił wójt Bogdan Świątek-Górski. O planowanej inwestycji dowiedział się w styczniu bieżącego roku, zaś do radnych ta informacja dotarła w związku z marcową sesją. Wtedy też przedstawiciele PSE zaprezentowali szczegółowy plan przebiegu linii z dwoma wariantami.

Wójt stoi na stanowisku, że inwestycji – jako strategicznej dla państwa i podlegającej specustawie – prawdopodobnie nie da się uniknąć, ale należy zrobić wszystko, żeby zminimalizować jej wpływ na mieszkańców gminy, czyli odsunąć ją jak najdalej od zabudowy mieszkalnej. Przedstawione plany nie są bowiem z tego punktu widzenia optymalne.

Najgorzej jest w Dąbrówce, gdzie linia zbliża się do domów na odległość niewiele ponad 100 metrów. Jest to zgodne z przepisami, bo minimalna odległość wynosi 35 metrów, ale według wójta można znaleźć lepsze rozwiązania, do których jednak spółka nie chce się przychylić. W pierwszym przypadku trzeba by poprowadzić linię przez fragment gminy Mrozy, a w drugim w pobliżu Świdra między Dąbrówką a Latowiczem.

Negatywne stanowisko PSE świadczy tylko o tym, że nie chcą negocjować z mieszkańcami. – Odwiedzili sołectwa, na których terenie ma powstać inwestycja, ale udzielali tylko informacji, nie zamierzając niczego konsultować z lokalną społecznością – oceniał wójt. Wcześniej łudził się bowiem, że uda mu się wynegocjować korzystne rozwiązania.

Mieszkańcy postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce. Podczas sesyjnej dyskusji Danuta Stosio z Dąbrówki wskazywała, że długie przebywanie w pobliżu takiej linii energetycznej może być szkodliwe dla zdrowia, a przedstawiciele PSE wszelkie pytania na ten temat zbywają powtarzanymi jak mantra sloganami, traktując mieszkańców jak ciemniaków. Inni zwracali też uwagę, że w niektórych państwach przepisy co do odległości linii od zabudowań są ostrzejsze – ustalając minimalny odstęp nawet na 400 m.

Najostrzej wypowiadał się jednak Witold Kłos – radny i sołtys z Walisk. Według niego trzeba podjąć stanowcze działania, aby inwestor zaczął się wreszcie liczyć z mieszkańcami. Teraz bowiem nie mają oni dostępu do planów, ani protokołów z przebiegu spotkań w sołectwach. Poza tym o takich inwestycjach lokalna społeczność powinna dowiadywać się z przynajmniej kilkuletnim wyprzedzeniem. Teraz jednak wszystko jest robione, aby inwestycję przepchnąć na siłę.

Wobec słów, jakie padły, radnym nie pozostała nic innego jak przyjąć stosowne stanowisko. Jednogłośnie sprzeciwili się budowie linii według obowiązujących planów. Zastrzegając przy tym, że oczekują poważnych konsultacji ze społeczeństwem, podczas których wspólnie wypracują najbardziej zadowalające rozwiązanie. Do tego czasu nie zgadzają się na budowę, zapowiadając interwencję u parlamentarzystów oraz powołanie komitetu protestacyjnego.

Tymczasem PSE uznały etap konsultacji za już zakończony, o czym informują w piśmie nadesłanym do gminy.

Numer: 34 (1038) 2017 Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *